Szczepan Twardoch – „Król” RECENZJA
Listopad 7, 2016
Dwa pokoje – „To już.” RECENZJA
Listopad 14, 2016

Ochłonąwszy nieco po zwycięstwie Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA, zacząłem się zastanawiać, co takiego skłoniło Amerykanów do głosowania właśnie na niego. Człowieka, który szczyci się tym, że oszukuje system podatkowy własnego kraju, wypowiada się w sposób jawnie rasistowski i seksistowski i wreszcie – nie miał do tej pory nic wspólnego z polityką.

tomasz-zalewski_inne-stanyWypełniwszy głośniki dźwiękami typowo amerykańskimi (mało kto tak pozwala wczuć się w klimat USA jak Bruce Springsteen), zacząłem szukać odpowiedzi w literaturze. Kilka lat temu w moje ręce trafiła pozycja „Inne Stany. Czym różnią się od nas Amerykanie” autorstwa Tomasza Zalewskiego i to po nią sięgnąłem również teraz. Ten wieloletni korespondent PAP i Polityki poznał USA na wylot. Mieszkając tam od 1987 wiele widział, wiele zrozumiał i wiele opisał, a w książce postanowił podzielić się swoimi szerszymi przemyśleniami. I choć jest to tytuł sprzed 5 lat, to kilka wątków doskonale nadaje się do opisania fenomenu Donalda Trumpa. Wybrałem dla Was i skategoryzowałem kilka najważniejszych, moim zdaniem, cytatów. Gotowi?

 Make America Great Again

Amerykanie lubią powtarzać: We are the greatest. Jesteśmy najwięksi i najwspanialsi.

Takie myślenie o państwie to fundament większości szanujących się obywateli USA. Nieważne kryzysy, nieważne wojny, to USA zawsze jest tym krajem, do którego ciągną miliony, który tym milionom oferuje szansę na dobre i po prostu fajne życie. Pozwala Amerykanom być dumnym, z tego kim są i gdzie mieszkają. Ostatnimi laty jednak jakby tej wspaniałości było coraz mniej, zwłaszcza dla tradycyjnych wyborców Partii Republikańskiej – białych przedstawicieli klasy średniej. To tak naprawdę im Trump obiecywał, że uczyni znowu Amerykę wielką.

My – pępek świata

Ignorancja Amerykanów w dziedzinie historii i geografii świata jest faktem znanym.

Zarówno przeciętny amerykański polityk, jak i przeciętny amerykański wyborca, raczej nie słyną z dobrej orientacji w historii i geografii. Liczy się dla nich tylko Ameryka – ich cały świat. Belgia to miasto, Polska to gdzieś na Syberii (o ile nie pomylą jej z Holandią), a obie Wojny Światowej Amerykanie wygrali w pojedynkę. Takie stwierdzenia nie dziwią np. podczas sond ulicznych. Wyborcy i mieszkańcy USA nie przywiązują do tych kwestii wagi, trudno więc oczekiwać, żeby mieli inne oczekiwania wobec swojego prezydenta. Trump to pod tym względem swojak – nie kryje się zbytnio ze swym ignoranctwem, raczej trudno też go posądzać o takie niecne przyjemności jak czytanie książek.

Amerykański sen niech trwa

Większość Amerykanów wciąż uważa, że nie powinno się rozbudowywać państwa, a szczególnie zwiększać jego roli w gospodarce.

Myślenie wolnorynkowe to jedna z cech charakterystycznych dla ogółu społeczeństwa amerykańskiego. Przekonanie, że każdy jest kowalem własnego losu i powinien mieć tyle, ile sobie wypracuje, nie jest obce nawet Partii Demokratycznej. Wszystko bierze początek w tzw. „American Dream”, czyli snu o Ameryce jako państwie wielkich szans. Ameryce, która nie patrzy, skąd ktoś pochodzi, ani kim są jego rodzice, tylko patrzy, co dana osoba potrafi i jak ciężko pracuje. Ostatnie reformy Baracka Obamy trochę ten wizerunek nadszarpnęły, w dodatku w opinii wielu zbyt faworyzowały tych, którym pracować się nie chce: czarnoskórych i Latynosów. Trump temu zaradzi!

Wiarą i pracą ludzie się bogacą

[Wiara]pełniła bowiem rolę duchowego fundamentu amerykańskiego credo wolności, ideologii polegania na sobie, zamiast na państwie.

63% Amerykanów opowiada się za nauczaniem w szkołach kreacjonizmu jako alternatywy dla teorii Darwina.

Amerykanie znani są też ze swojego konserwatyzmu, przywiązania do wiary i tradycji. Dotyczy to zwłaszcza stanów takich jak choćby Texas, gdzie dominują przedstawiciele tzw. Rednecków, czyli typowych amerykańskich farmerów. Silne przywiązanie do wiary skutkuje też tradycyjnym spojrzeniem na wspominany wcześniej American Dream. Dlatego tak ceni w się w Stanach ludzi, którzy do wszystkiego dochodzą sami, którzy gromadzą fortuny i potrafią je pomnażać. Takim człowiekiem jest też, co tu dużo mówić, Donald Trump. A jego konserwatywnym wyborcom nie przeszkadza, że część swojego majątku zbił na mniej lub bardziej wyrafinowanych oszustwach podatkowych. Jeśli umiał oszukać, to mu się należało – takie myślenie wcale nie jest rzadkie!

Czasem nie ma nic złego w pogłaskaniu „kotka”

W sferze seksu Ameryka pozostaje krajem purytańskim.

Tutaj mamy do czynienia z jednym z największych paradoksów Stanów Zjednoczonych. Kraj purytański, silnie przywiązany do tradycji i religii, to jednocześnie kraj, który jest wręcz niezdrowo zainteresowany seksem. O seksie dużo mówi się w mediach, dużo seksu się pokazuje. I znów Trump okazuje się wręcz modelowym przedstawicielem tych zwykłych Amerykanów. Uwielbia płeć piękną? Świetnie! Miewa romanse? Każdemu się zdarza. Nie potrafi trzymać rąk przy sobie? Toż to dobrze, jurny chłop, ma jaja i wie do czego służą! Naprawdę, oprócz oburzenia na jego seksistowskie zachowania i teksty, takie reakcje też można było zaobserwować.

Ostatni dzwonek dla Białasów

W Stanach Zjednoczonych mieszka 40 mln ludzi urodzonych poza ich granicami.

USA zawsze były krajem imigrantów. Zręby państwa tworzyli głównie przybysze z Europy, potem stopniowo dołączali do nich Afrykanerzy, a ostatnio Latynosi i Azjaci. Struktura demograficzna Stanów zmienia się bardzo dynamicznie. O ile jeszcze wciąż w społeczeństwie dominują przedstawiciele rasy białej, to już w grupie obywateli do lat 5, większość zyskują przedstawiciele innych ras. To sygnał dla wyborców bardziej konserwatywnych, chcących utrzymać status quo i dominację w kraju swoich interesów. Prawdopodobnie wielu wyborców z klasy średniej, czyli głównie tych białych, zdecydowało się zagłosować na Trumpa, żeby w jakiś symboliczny sposób spróbować powstrzymać zachodzące zmiany społeczne. Wielu z nich też ciężko przeżyło dwie kadencje prezydentury Obamy – pierwszego czarnoskórego prezydenta w historii. Głosując na Trumpa chcieli niejako oszukać demografię i nieuchronne zmiany, przywrócić właściwy ład.

Pokaż mi żonę, a powiem Ci kim jesteś

Młodość, zdrowie, tężyzna fizyczna i fizyczne piękno zawsze były w USA w większej cenie melania-trumpniż w Europie.

Kult ciała, urody i piękna to domena Stanów Zjednoczonych. Chociaż Trump nie zalicza się raczej w tej chwili do grona ani najprzystojniejszych, ani najszczuplejszych, to ma obok siebie niezaprzeczalny atut – żonę. Melania Trump nie należy może, podobnie jak mąż, do osób najbystrzejszych, ma na koncie kilka skandali, ale nie można jej odmówić urody. Dostrzegali ją też chociażby właściciele pism dla panów – Melania ma za sobą kilka rozbieranych sesji. I wydaje się, że dla wielu wyborców to również mógł być impuls do głosowania za Trumpem. Skoro 70-letni  facet może mieć młodszą, ładną żonę, to znaczy, że odniósł sukces. I wielu mu go zazdrości, a głosując, chcą się pod ten sukces niejako podłączyć.


Tomasz Zalewski w swojej publikacji przedstawia jeszcze wiele dowodów na to, jak specyficznym narodem są Amerykanie. Żeby ich zrozumieć nie wystarczy przeczytanie jednej, czy kilku nawet książek. Mimo to, wydaje się, że w ich historii i zachowaniach, można znaleźć ślady tego, co doprowadziło dziś Trumpa do prezydentury. A jaka ona będzie? To się okaże, być może Trump zaskoczy wszystkich i będzie prezydentem zrównoważonym, dbającym o swój kraj. Może też być dokładnie odwrotnie. Myślę jednak, że jedno jest pewne – demokracja amerykańska to przetrwa, są tego pewni raczej wszyscy „Born In the USA”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *