5 najlepszych pomysłów na prezent – płyty
Grudzień 5, 2016
Stubbornly Absent – Szymborska ma głos! RECENZJA
Grudzień 15, 2016

Howard Sounes – „Lou Reed. Zapiski z podziemia” RECENZJA

Giganci rocka od wielu lat tańczą makabryczny taniec ze śmiercią. Czasem wydaje się, że to zabawa w kotka i myszkę albo zawody typu „oszukać przeznaczenie”. Media wyspecjalizowały się swego czasu w tworzeniu rankingów osób najbardziej zagrożonych śmiercią w danym roku. Choć przez wiele lat przodował w nich Keith Richards, to Lou Reed, bohater tej opowieści, też do aniołków nie należał.

Dla wielu idol muzyczny i guru, dla wielu beztalencie, które przypadkiem zdobyło sporą popularność. Faktem jest jednak, że Lou Reed odcisnął na muzyce swoje niepodrabialne piętno. I choć nigdy nie zdobył masowej popularności, to jednak wciąż jest pamiętany. Głównie przez środowisko około muzyczne, a mniej przez zwykłych odbiorców muzyki. Ci, którzy potrafili docenić jego niebanalność i obsesyjne momentami próby ucieczki od mainstreamu i komercji, wiedzą, że to był ktoś. Dla reszty powstają takie książki jak omawiane „Zapiski z podziemia”.

Sunday Morning*

Lou był naprawdę specyficznym typem. Ciekawa osobowość, niewątpliwy talent literacko-poetycki i umiejętność przyciągania uwagi. Jednocześnie był też niebywałym bufonem, za nic mającym przyjaźnie i zobowiązania, niewrażliwym na to, co dzieje się z jego znajomymi, skupionym na sobie i własnym ego. Do tego jego niedookreślona orientacja seksualna i uraz z dzieciństwa po terapii elektrowstrząsami. Taki miks musiał zaowocować postacią nietuzinkową.

Niewątpliwym problemem Lou Reeda byli inni ludzie. Często zawodził przyjaciół, prowokując bezsensowne konflikty, odmawiając pomocy, czy po prostu mieszając ich z błotem z byle powodu. Nie potrafił zaufać nikomu, uważał się za ofiarę pomysłów swoich rodziców i jako wiecznie cierpiący oczekiwał od otoczenia stałej atencji. Zbyt łatwo pozbywał się też tych, którzy życzyli mu dobrze. Czy to muzyków, czy to menadżerów, których zmieniał jak rękawiczki, z błahych najczęściej przyczyn. Podobny stosunek miał też do swojego sprzętu muzycznego. Potrafił zamówić ultra drogą, nietypową gitarę, która nudziła mu się po kilku dniach czy tygodniach i do której już nigdy nie wracał (to też o tyle zaskakujące, że był ponoć strasznym sknerą).

Heroin

Z drugiej strony, trudno mu się dziwić, jeśli weźmie się pod uwagę, że niemal całe swoje dorosłe życie przepił, przepalił i przećpał. Ciężko chyba znaleźć substancję, której by nie spróbował. Szybko uzależnił się od alkoholu, heroiny i amfetaminy. Jego styl życia nie pozostał obojętny dla jego zdrowia – już w młodości łapał żółtaczki i błyskawicznie zniszczył swoją wątrobę. To rak tego narządu doprowadził go do śmierci. I aż dziw bierze, że ten żyjący wybitnie niehigienicznie człowiek doczekał aż 71 urodzin. Najwyraźniej potwierdza się po raz kolejny, że nic nie konserwuje tak, jak muzyka.

Start w dorosłość Reeda też nie należał do łatwych. Jego rodzice, choć czasem wydający się nadopiekuńczy, wyrządzili mu też sporą krzywdę. Nie wiadomo do końca, czy wobec podejrzeń o homoseksualizm, czy w związku z jego depresyjnym charakterem, postanowili poddać go terapii elektrowstrząsowej. Nie wyleczyli żadnej z domniemanych przypadłości, zafundowali mu za to kłopoty z pamięcią i koncentracją na całe życie. W twórczości Reeda wątek pretensji do rodziców przewija się niemal cały czas, pokazując, jak duży żal miał do nich.

I’m Waitin For The Man

Howard Sounes, autor najnowszej biografii Reeda, choć jak sam przyznaje, jest jego fanem, to nie ucieka od trudnych pytań i przywoływania trudnych faktów. Wykonał zresztą w tym kierunku tytaniczną pracę – porozmawiał z większością, jeśli nie wszystkimi znaczącymi w życiu Lou Reeda postaciami. Zebrał najważniejsze zdarzenia, uporządkował relacje i w wyniku tego możemy mówić o naprawdę kompletnej biografii.

Choć jej lwia część poświęcona jest pierwszemu dużemu przedsięwzięciu Reeda – grupie The Velvet Underground, to dzięki odpowiedniemu rozłożeniu akcentów czytelnik dowie się tak naprawdę wszystkiego, co powinien o Reedzie wiedzieć. O wszystkich muzycznych projektach, pomysłach zarówno doskonałych, jak i poronionych. A tych drugich Reed miał w swojej karierze sporo – po części z powodu uzależnień od rozmaitych substancji, które przyćmiewały mu ostrość postrzegania świata, po części również dlatego, że nie był wybitnym wokalistą ani instrumentalistą i często porywał się z motyką na słońce.

Walk On the Wild Side

Lou Reed i David Bowie

Wielu zastanawia się, czy Reed wypłynąłby kiedykolwiek na szerokie wody, gdyby nie wpływ i pomoc znanych przyjaciół: Andy’ego Warhola i Davida Bowiego. Warhol zaprojektował słynną „bananową” okładkę do płyty Velvet Undeground. Bowie jeszcze zanim stał się gwiazdą, podpatrywał Lou Reeda, słuchał The Velvet Underground i był wielkim admiratorem ich twórczości. Gdy jego gwiazda rozbłysła, postanowił pomóc Reedowi w rozkręceniu kariery solowej produkując jego płytę. Wydawnictwo to okazało się przełomem i jak zaznacza Sounes, pozwoliło Reedowi wejść do muzycznej pierwszej ligi, do której dotychczas tylko pukał. Z punktu widzenia krytyków z lat 60., na pukaniu powinien poprzestać. Bo choć niewątpliwie obdarzony zmysłem do trafnego diagnozowania i opisywania rzeczywistości, to jednak chaotyczny jako muzyk i dość słaby jako wokalista. Wygrała jednak osobowość.

I to właśnie dla tej osobowości warto nie tylko sięgnąć po „Zapiski z podziemia”, ale też do płyt The Velvet Underground i solowych Lou Reeda. W momencie wydania często niedoceniane, dziś pokazują, że Reed czasem trochę wyprzedzał swój czas, czasem eksperymentował zbyt odważnie, a czasem zwyczajnie przeszarżował i wydawał albumy mierne. Nie zmienia to jednak faktu, że dla świata muzyki rockowej i alternatywnej, to niezwykle ważna postać. Również przez swoją niedoskonałość. Czytając książkę i jednocześnie słuchając płyt, najpełniej przeniesiemy się do świata Reeda i podejmiemy próbę zrozumienia jego szaleństw. Choć nie jest to proste, warto dać się porwać i zagłębić w ten świat.

*wszystkie śródtytuły to tytuły piosenek Reeda i The Velvet Underground

Howard Sounes „Lou Reed. Zapiski z podziemia”. Wydawnictwo Kosmos Kosmos, Warszawa 2016.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *