Polskie książki, które należy zekranizować
Luty 13, 2017
Premiery tygodnia. Odcinek 6 – 20-26 lutego
Luty 19, 2017

L. Gnoiński – Republika. Nieustanne tango RECENZJA

kombinat pulsuje
nikt nie wie, że żyję
nic nie wiem o sobie
mam tętno miarowe*

Więcej niż zespół, więcej niż muzycy i więcej niż muzyka. To Republika – wszechstronny projekt artystyczny, który jako jeden z niewielu w Polsce naprawdę zasługuje na przymiotnik „legendarny”. Jego fenomen próbuje uchwycić w wydanej niedawno biografii Leszek Gnoiński. Gotowi na spotkanie z legendą?

Wszystko wskazuje na to, że ciężko było o lepszy moment na wydanie książki poświęconej zespołowi. W grudniu minęło 15 lat od śmierci Grzegorza Ciechowskiego i choć w pamięci fanów Republika wciąż jest żywa, to do głosu dochodzą kolejne pokolenia słuchaczy, które nie miały możliwości osobistego zetknięcia się z twórczością Ciechowskiego i spółki. Dla nich szansą na poznawanie Republiki są materiały archiwalne i projekty takie jak Nowe Sytuacje. Teraz dostali jeszcze książkę Leszka Gnoińskiego, która powinna trafić również w gust tych, którzy cenią po prostu dobre biografie, niekoniecznie są związani z muzyką.

Zwykło się uważać, że Republika to jeden z najciekawszych zespołów lat 80. w Polsce, a na pewno najlepiej wymyślony. „Wymyślony”, bo prezentował podejście, które w PRL było niespotykane – nie tylko tworzyli muzykę, ale dbali jednocześnie o całą otoczkę: image, działania promocyjne, koncepcyjne podejście do swoich albumów, które już w założeniu miały być czymś więcej niż kolejnym zbiorem piosenek. Duża w tym zasługa zespołu, jak i nowatorskiego podejścia ich menadżera – Andrzeja Ludewa. To podstawa do zrozumienia fenomenu Republiki i zarazem punkt wyjścia dla biografii pióra Gnoińskiego.

tańczę z nią bo taniec trwa – tańczymy tango
nie zostanę przecież sam bo tańczę tango
obok ktoś wiruje z lustrem
inny ktoś przytula suknię pustą, suknię pustą

Republika to coś więcej niż zespół i coś więcej niż muzyka. To również cała ta otoczka i ludzie, którzy zdecydowali o sukcesie grupy. Nie tylko fani, mniej lub bardziej oddani. To też antyfani, którzy mimowolnie stali się współautorami jednego z największych koncertowych sukcesów Republiki, w Jarocinie w 1985 roku. Właśnie od tego wydarzenia swoją opowieść rozpoczyna Gnoiński. Nieprzypadkowo. Dla wielu to był punkt zwrotny, sygnał, że Republika to potężna siła i artyści, którzy nie szukając poklasku na siłę, potrafią go zdobyć swoją twórczością.

Fragment książki

To jednak tylko wycinek, fragment, który ma nam pokazać potęgę zespołu w połowie lat 80. Potem wracamy do źródeł, czyli do historii rodzinnych poszczególnych muzyków, ich pasji, muzycznych fascynacji i pierwszych wydobywanych dźwięków. Stopniowo, rok po roku, utwór po utworze, koncert po koncercie Gnoiński prowadzi nas do muzycznego „Wielkiego Wybuchu” jakim było sformowanie pierwszego składu Republiki. Co ważne, autor stara się nie faworyzować żadnego z muzyków, przedstawiając historię każdego z nich na równych prawach. Podobnie został rozwiązany wątek Leszka Biolika, który dołączył do składu w latach 90. Rzecz jasna, dokładne i nierzadko zabawne odtworzenie biografii muzyków nie byłoby możliwe bez setek godzin rozmów, jakie Gnoiński przeprowadził z nimi i ich bliskimi. Wykorzystano też archiwalne wypowiedzi Grzegorza Ciechowskiego, dzięki czemu mamy wrażenie, jakby i on uczestniczył w powstawaniu biografii.

Ma się wrażenie, że autorowi żaden temat nie był straszny i na równi z dokonaniami muzycznymi traktował również wydarzenia z życia prywatnego członków Republiki. To też siła tej książki – umiejętne wyważenie proporcji między faktami, anegdotami i nierzadko niemal literackimi opisami. Dzięki temu, mimo swej objętościowej potęgi (ponad 700 stron!), „Republika. Nieustanne tango” ani przez chwilę nie nuży i działa jak najlepsza powieść – trudno się od niej oderwać, bo chce się dowiedzieć, co wydarzy się za chwilę. Typowy syndrom „jeszcze jednego rozdziału”. Z rozpędu łatwo wziąć się również za czytanie kalendarium i dyskografii! I mówię to ja – zwykły słuchacz, wcale nie ortodoksyjny fan.

Gdzie są moi przyjaciele
Bojownicy z tamtych lat
Zawsze było ich niewielu
Teraz jestem sam

Fragment książki

Nie byłoby Republiki jaką wszyscy znamy, gdyby nie czasy, w których przyszło jej tworzyć. Siermiężny klimat ostatniej dekady PRL znalazł odbicie w punku i muzyce nowofalowej, na tym nurcie wypłynęła też Republika, choć prezentowała styl całkowicie niepodrabialny. Można się zastanawiać, jak wielki wpływ na twórczość zespołu miały uwarunkowania gospodarcze i geopolityczne, nie ulega jednak wątpliwości, że był prawdziwym zjawiskiem. Również socjologicznym. Fani, którzy z namaszczeniem traktowali każdy utwór, każdy koncert i wreszcie każde pojawienie się muzyków w przestrzeni publicznej, to objaw prawdziwego kultu. Miłośnicy Ciechowskiego wystający pod jego mieszkaniem, czyhający przy jego samochodzie to obrazki niemal jak z czasów Beatlemanii. I to wszystko doskonale widać w książce Gnoińskiego. Dzięki świetnie zarysowanemu tłu społecznemu i historycznemu możemy nie tylko dobrze zanurzyć się w twórczości grupy, ale też lepiej zrozumieć wszystkie okoliczności dodatkowe. Przy okazji biografii zespołu dostajemy też wyjątkowy opis rzeczywistości Polski Ludowej. Osoby niepamiętające PRLu docenią nowatorski sposób działania Republiki i jej pierwszego menadżera. Coś, co dziś jest standardem, a nawet w niektórych przypadkach przeżytkiem, wtedy było rewolucyjne, jak cała Republika. Zastanawiającym się, na czym polegał fenomen grupy, Gnoiński podaje odpowiedź na tacy. Nie było drugiego takiego zespołu i drugiego takiego zjawiska i doskonale widać to w biografii.

Nie tylko histeryczne reakcje fanów przywołują porównania Republiki do The Beatles. Łatwo też zauważyć, że podobnie jak Fab Four, muzycy Republiki nie błyszczą już tak poza macierzystym zespołem. O ile każdy z nich wciąż zajmuje się muzyką, często nawet z dobrymi rezultatami, to żaden z nich nie osiągnął podobnego sukcesu jak grając we czwórkę z Ciechowskim. Zobaczcie zresztą jak pierwsze spotkanie z klasycznym składem Republiki opisuje Biolik, który potem sam stał się członkiem Wielkiej Czwórki zastępując Pawła Kuczyńskiego:

Czułem się ważny, przecież wypełnialiśmy hale, graliśmy wielkie spektakle. A potem przyjechali oni, zaczęli grać i od pierwszego dźwięku usłyszałem takie pier***lnięcie, że wbiło mnie w fotel. Nagle stanęło przede mną czterech gości, którzy grali wszystko sauté, świetnie śpiewali i, jasna cholera, jak to zapie***lało! Byli jak Beatlesi – każdy z nich grał niewiele, ale gdy zagrali razem, tworzyła się jakaś dodana wartość.

Przypadek? To spójrzcie na projekt Nowe Sytuacje. Krzywański, Biolik i Ciesielski wracając do swoich najlepszych utworów dostają skrzydeł i brzmią jakby w 2001 roku czas się wcale nie zatrzymał, jakby Ciechowski wciąż stał z nimi na scenie.

To dowód, że Republika wciąż trwa i jest silna, nawet jeśli nie funkcjonuje już pod dawną nazwą. I tak jak ich historia nie skończyła się wraz ze śmiercią Grzegorza, tak nie kończy się w tym momencie też książka. Osobny rozdział poświęcony jest „życiu po życiu” członków Republiki oraz projektom muzycznym, które powstały w wyniku fascynacji zespołem jego fanów. Nawet jeśli grupy już nie ma, to dzięki takim inicjatywom i takim wydawnictwom jak to, Republika nie pozwala o sobie zapomnieć. Dobrze, że są ludzie, którzy jej w tym wydatnie pomagają. „Nieustanne tango” Gnoińskiego jest tego świetnym dowodem. Jeśli ktoś jeszcze nie miał przyjemności spotkania z tym tytułem, proszę to natychmiast nadrobić!

Rozbierasz mnie leciutko pani
Umieram prawie rozebrany
Z ust płynie mi
Strumyczek krwi
W bikini jesteś więc ubrana
W bikini śmierć…

*wszystkie cytaty pochodzą z tekstów piosenek Republiki

PS. Miałem przyjemność przeprowadzić niedawno wywiad z Leszkiem Gnoińskim – wypatrujcie go już niebawem na blogu 🙂


Leszek Gnoiński, Republika. Nieustanne Tango, Kayax, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2016.

2 Komentarze

  1. Anna napisał(a):

    Kupiłam tę książkę przyjaciółce na urodziny ostatnio. Jak kiedyś przeczyta, to mam plan, że mi pożyczy. Czytałam też wcześniej tą pozycję: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/88254/grzegorz-ciechowski-wybitny-artysta-rodem-z-tczewa – ale przeszkadzało mi to, że skupiona była na mieście urodzenia i ważniejszy był wątek kiedy odwiedził Tczew niż wszystko inne. Chociaż i tak polecam.

    • Paweł Cybulski napisał(a):

      Tutaj tego problemu nie będzie. Biografia jest naprawdę kompleksowa i co w mojej opinii niezwykle ważne – nie jest „ciechowskocentryczna” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *