Aleksandra Lipczak – Ludzie z Placu Słońca RECENZJA
Maj 15, 2017
Premiery tygodnia. Odcinek 19 – 22-28 maja
Maj 21, 2017

Berenika Lenard i Piotr Mikołajczak – Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii RECENZJA

Gdy myślimy o Islandii, widzimy dziki i zimny kraj, zamieszkiwany przez mrukliwych brodaczy, którzy utrzymują dziwne kontakty z elfami i trollami. To nie mogą być zwykli ludzie i zwykłe miejsce. Zwykłymi ludźmi nie nazwałbym też takich, którzy się tam dobrowolnie przeprowadzają. Koniec końców to jednak dzięki nim dostajemy takie książki jak ta. Poznajcie „Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii” Bereniki Lenard i Piotra Mikołajczaka.

Autorzy to naprawdę ciekawi ludzie. Poznali się na Instagramie w momencie gdy Berenika mieszkała na Islandii a Piotr w Norwegii. Konwersacje o Północy, czyli o Islandii i szeroko rozumianej Skandynawii przerodziły się w związek totalny. Ten z kolei zaowocował wspólnym eksplorowaniem Islandii i blogiem, a następnie książką. I tak powstał chocapic, tj. „Szepty kamieni…”.

Berenika i Piotr, fot. icestory.pl

Tak naprawdę to pierwszy w Polsce reportaż z Islandii z prawdziwego zdarzenia. Autorami są zapaleńcy, którzy zdążyli poznać kraj na wylot, przejechali go wzdłuż i wszerz. Zapisem części ich podróży jest właśnie książka. Początkowo miał to być jedynie opis wypraw szlakiem opuszczonych farm, jednak z czasem pomysł ewoluował. I całe szczęście, bo oprócz opuszczonych farm odwiedzamy z autorami wiele innych miejsc, równie ciekawych. Są i bardziej i mniej popularne, ale trafiamy też do zakątków, gdzie przeciętny turysta raczej nie dotrze.

Każde z odwiedzonych miejsc to osobna historia, nowi ludzie i ich losy. Berenika i Piotr podchodzą do nich w sposób kompletny. Jeśli gdzieś są, to nie tylko poznają aktualną sytuację miasteczka czy wioski, ale sięgają też po inne konteksty – historyczny, ekonomiczny, turystyczny. Często dochodzą przy tym do zaskakujących wniosków i odkryć. Kto by się na przykład spodziewał, że jeszcze do niedawna obowiązywało zapomniane od stuleci prawo, które teoretycznie narażało na śmierć każdego turystę-Baska? Podobnych smaczków nie brakuje.

„Szepty kamieni…” są propozycją dość uniwersalną. Z przyjemnością sięgną po nią ludzie już dość dobrze zaznajomieni z Islandią, natomiast zupełnie inną wartość będzie miała dla tych, którzy ten kraj dopiero poznają. Ci drudzy, zwłaszcza jeśli nigdy jeszcze na Islandii nie byli, pochłoną książkę błyskawicznie. Ja jestem tego świetnym przykładem. To zasługa nie tylko pasjonujących historii, ale też sposobu w jaki prowadzą narrację autorzy. Krajobrazy, chociażby, malują tak pięknie, że ich zachwyt nad wyspą przyjmuje niekiedy wymiar niemalże poetycki. Ktoś zwrócił już na to uwagę, ale to faktycznie niezwykłe, że cała fascynacja Islandią została opisana w zasadzie bez użycia przymiotników! Czuć po prostu, że są tym miejscem autentycznie przejęci i starają się to możliwie dobrze oddać na kartach książki. Poza tym, widoczny jest ich naturalny talent do wynajdywania ciekawych rozmówców. Doskonale wiedzą kogo słuchać, komu oddać głos i jak te wypowiedzi później wyważyć. Obok zachwytów i historii momentami nawet ckliwych, pojawia się też sporo krytyki kraju. Świeżo w pamięci wszystkich jest olbrzymi kryzys gospodarczy, obecnie największym problemem jest powszechna drożyzna i zapaść na rynku mieszkaniowym, spowodowane coraz większym napływem turystów.

Islandia w pełnej krasie

Taka właśnie jest Islandia. Jednocześnie fascynuje i odrzuca, na pewno nikogo nie pozostawia obojętnym. Jest nieprzystępna, dzika, ale i oszałamiająca – otwarta przestrzeń, której próżno szukać gdzie indziej i która potrafi być równie niebezpieczna co piękna. Na pewno nie jest to kraj dla każdego, a wielu turystów może poczuć się srodze zawiedzonymi, gdy okaże się, że Islandia to nie typowy kraj turystyczny. Próżno szukać w nim, poza większymi miastami, barów, McDonaldów czy centrów handlowych.

Podobny styl przyjęli Berenika i Piotr. Od razu wyczuć można, że książka nie powstała pod publiczkę, w wyniku rosnącego zainteresowania świata Islandią. Czuć z niej natomiast prawdziwy zachwyt nad krajem, szczery szacunek i respekt. Tego powinniśmy się od nich nauczyć i tego powinniśmy wymagać od innych książek podróżniczych. Na pewno nie wyrobicie sobie po niej zdania o Islandii, ale dostaniecie solidnego kopa do dalszych poszukiwań. Jeśli ktoś z Was w ich wyniku wyląduje na Islandii to pretensje możecie mieć tylko do autorów. Ja ostrzegałem.

I pamiętajcie – trolle i elfy istnieją naprawdę!

PS. Zapraszam na bloga Bereniki i Piotra – IceStory!

DO SŁUCHANIA:

Soley – Endless Summer

Wydawać by się mogło, że w muzyce Islandia=Bjork i Sigur Ros. Do niedawna myślałem tak i ja, ale lektura książki skłoniła mnie do poszukiwań i sięgnięcia głębiej. Niby wszyscy lubią to, co znają, ale bez przesady, ile można słuchać Bjork? 😉

Okazało się, że odnalezienie ciekawych dźwięków z Islandii wcale nie będzie takie trudne. Istnieje bowiem portal www.muzykaislandzka.pl – chylę czoła przed jego twórcami, bo tylko przy okazji prac nad tym tekstem poznałem mnóstwo świetnej muzyki, w dodatku profesjonalnie opisanej.

Tutaj polecam piękną płytę „Endless Summer” autorstwa Soley, która zrobiła na mnie gigantyczne wrażenie, a po inne znaleziska zapraszam Was już bezpośrednio do Muzyki Islandzkiej. Świetne miejsce.


B. Lenard, P. Mikołajczak, Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2017.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *