Dorota Masłowska – Jak przejąć kontrolę nad światem, nie wychodząc z domu RECENZJA
Czerwiec 10, 2017
Oda do ojcostwa, czyli Cztery Pory Roku Knausgarda RECENZJA
Czerwiec 22, 2017

Virginia Vallejo – Kochając Pabla, nienawidząc Escobara RECENZJA

O Pablo Escobarze słyszał chyba każdy. Kolumbijski baron narkotykowy dał się poznać światu już w latach 80. za sprawą swojej działalności przestępczej i politycznej. Ostatnich kilka lat też należy do niego. Przypomniany w serialu Netflixa „Narcos”, znów stał się łakomym kąskiem dla zjadaczy popkultury. Na fali tej popularności powstają kolejne książki o Escobarze, a jedną z nich miałem okazję przeczytać. To „Kochając Pabla, nienawidząc Escobara” autorstwa Virginii Vallejo.

Virginia Vallejo

Vallejo, wzięta dziennikarka, poznała Escobara przypadkiem, u szczytu jego popularności w latach 80. Szybko zawiązał się między nimi płomienny romans, zakończony w dość dramatycznych okolicznościach. Virginia zdążyła po drodze zdradzić Pabla i sabotować życie jego rodziny, by na końcu zostać współpracowniczką tajnych służb zwalczających Escobara. Dziś, gdy od tych wydarzeń upłynęło już trochę czasu, postanowiła podzielić się swoją historią z czytelnikami.

Powiedzieć trzeba, że ma o czym opowiadać. Historia jej związku z Escobarem to potencjalny hit, nie tylko na rynku książek. Zresztą prawa do ekranizacji zostały już kupione, a głównych bohaterów mają zagrać hollywoodzcy gwiazdorzy. Tyle w teorii. Jak rzecz wygląda w praktyce?

Tutaj już nie jest tak kolorowo. Pierwsze, co przychodzi do głowy podczas lektury to pytanie – jak, do cholery, wzięta dziennikarka, gwiazda mediów, może napisać tak nudną książkę i tak koncertowo zepsuć idealny temat na bestseller?! Właśnie tak, to aż boli. Książka jest przegadana, bez emocji, zwyczajnie nużąca. W pełni docenią ją prawdopodobnie tylko pasjonaci Kolumbii, którym radość sprawi zapamiętywanie kolejnych porcji nazwisk, dat i miejsc, które według autorki są niezbędne do zrozumienia jej skomplikowanej historii. Otóż nie, droga Virginio. Myślę, że 99% czytelników Twojej książki nie będzie to obchodziło w najmniejszym nawet stopniu. Mam tylko wrażenie, że to był jakiś sposób i pomysł na wydłużenie opowieści, bo odarta z tej faktograficznej papki zwyczajnie zajęłaby przestrzeń zarezerwowaną normalnie dla dłuższego artykułu czy opowiadania.

Razi w oczy też sama Virginia. Choć książka teoretycznie poświęcona jest jej relacji z Pablo Escobarem i to na jego nazwisku ma wypłynąć w świat, Vallejo uprawia w niej nachalną autopromocję. Co i rusz możemy się przekonać, że nie ma piękniejszej, mądrzejszej, inteligentniejszej i bardziej przebojowej od niej. I może nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że jest tego zdecydowanie za dużo. Poza tym, opisywane przez nią wydarzenia często pozwalają poddać w wątpliwość jej rzekomą inteligencję. Skoro jest taka mądra i inteligentna, to czy przewidzenie konsekwencji związku z Pablem było aż tak trudne? Z jej relacji wynika, że długo nie zdawała sobie sprawy, jak ta historia może się skończyć. Dowodzi tym raczej, że była dość prostą dziewczyną, której zaimponowały pieniądze i władza jaką miał Escobar.

Pablo Escobar

To raczej one, a nie wielka miłość, są sednem ich relacji. Trudno uwierzyć w zapewnienia Virginii, że Pablo był miłością jej życia, gdy w opowieściach skupia się raczej na drogich prezentach jakie ofiarował jej ukochany i niespodziankach typu „masz ochotę na zakupy? Wzywam helikopter”. Wątpliwości co do szczerości jej uczyć budzi też sam fakt, jak łatwo z kochanki przeistoczyła się w donosicielkę i nawiązała współpracę z agencją antynarkotykową. Czyżby aż tak słaba bariera dzieliła miłość od nienawiści? Czy to jednak była świadoma gra, obliczona na czysto materialny zysk? Trudno znaleźć moment, w którym to się wydarzyło, ale Virginii ewidentnie w pewnym momencie zaczęły przeszkadzać rozboje, wymuszenia i zabójstwa zlecane przez Escobara.

Jak na tak płomienny romans, „Kochając Pabla…” razi niezwykle suchym, bezuczuciowym językiem. Vallejo opisuje ich relację bardzo oszczędnie, często poświęcając więcej miejsca na wspomniane wyżej wtręty faktograficzne niż na zapis wielkiej miłości, której rzekomo mamy być świadkami. Niektórzy upatrują tutaj zalety książki, dowodząc, że to zabieg reporterski. Sęk w tym, że właśnie dobrze napisane reportaże umieją wyważyć elementy opowieści i suche fakty, zazwyczaj operując językiem tak, by historia czytelnika wciągnęła. Raczej emocji tam nie brakuje.

Męczyłem się, przyznaję. Sięgnąłem po książkę Virginii Vallejo w nadziei, że będzie to porywający zapis relacji dwójki nietuzinkowych ludzi, okraszony dodatkowo ciekawymi historiami z życia Kolumbii. Rezultat okazał się więcej niż rozczarowujący. Za dużo suchej gadaniny, za dużo nieznaczących w gruncie rzeczy informacji, a za mało tego, co powinno być najważniejsze – ludzkich historii. Książka Vallejo zawodzi pod każdym względem. Zarówno jako reportaż, biografia jak i romans. Odkładam na półkę i więcej do niej nie wracam. Oby ekranizacja była lepsza. Proszę.

DO SŁUCHANIA:

Alejo Duran

Książka Vallejo nie pozwoliła mi się zbyt dobrze wczuć w klimat Kolumbii, jednego z ciekawszych krajów Ameryki Południowej. Postanowiłem więc wspomóc się tamtejszą muzyką.  Tak trafiłem na ichni folk, czyli muzykę Vallenato. To muzyka dość prosta, oparta na brzmieniu akordeonu. Potrafi porwać jednak największych nawet twardzieli. Jej wielkim fanem jest chociażby Gabriel Garcia Marquez, który nie kryje, że Vallenato często stanowi inspirację dla jego twórczości. Jednym z jej ważniejszych przedstawicieli był Alejo Duran, który mimo że nie żyje już od blisko 30 lat, wciąż jest z dumą prezentowany przez Kolumbijczyków. Posłuchajcie sami, może przekona do siebie i Was.

V. Vallejo, Kochając Pabla, nienawidząc Escobara, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2017.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *