Paula Hawkins – Zapisane w wodzie RECENZJA
Czerwiec 4, 2017
Virginia Vallejo – Kochając Pabla, nienawidząc Escobara RECENZJA
Czerwiec 14, 2017

Dorota Masłowska – Jak przejąć kontrolę nad światem, nie wychodząc z domu RECENZJA

Jeśli podobnie jak ja zastanawialiście się, gdzie podziewają się nowe książki Doroty Masłowskiej, to pewnie ucieszę Was informacją, że znalazłem odpowiedź! Jest bardzo prosta: nowe książki utonęły w serialach i muzyce Beaty Kozidrak. Nie jest to zaskoczenie dla tych, którzy śledzili felietony Masłowskiej w Dwutygodniku – zdawała tam regularnie relacje ze swoich chwil słabości. Teraz mogą się z nimi zapoznać również książkomaniacy. Wszystko za sprawą „Jak przejąć kontrolę nad światem, nie wychodząc z domu”.

To zbiór tekstów z Dwutygodnika, uzupełniony kilkoma nowymi rzeczami. Wszystkie jednak utrzymane są w tym samym stylu. To Masłowska jaką doskonale znamy. Dowcipna, autoironiczna, obdarzona ciętą ripostą i niewyparzonym językiem. Standard. Dzięki felietonom z Dwutygodnika poznajemy też jej inną stronę – bardziej ludzką.

Dorota Masłowska, fot. Agencja Gazeta

Kto z nas nie zna sytuacji, gdy zafascynowani serialem siedzimy pół nocy by skończyć sezon czy ignorujemy groźby szefa, według którego trzeci dzień absencji w pracy na oglądanie serialu to już lekka przesada. Masłowska też nie jest od tego wolna. W dodatku ogląda nałogowo nie tylko te naprawdę dobre seriale i programy TV. Nie! Uparta niczym Szyszko w Białowieży, brnie przez kolejne mielizny świata telewizyjnego i kultury masowej. „Dynastia”, „Kuchenne rewolucje”, „Azja Express” – czego to ona nie przerabiała! Połączmy to z niemal zachwytem nad twórczością Beaty Kozidrak i będzie jasność, o czym jest ta książka. O kiczu. W różnych postaciach, w różnych formach, w różnym natężeniu. Bo nie ma co się oszukiwać, Polak bez kiczu nie istnieje. Polak w nim trwa, pielęgnuje go i pozwala mu ewoluować. A Masłowska tego Polaka doskonale diagnozuje. Ba, sama przyznaje, że też dała się porwać temu szaleństwu.

Ma jednak tę przewagę nad resztą, że nieobca jej autorefleksja i dystans do siebie i świata. Rzucając się w wir dziwnych programów telewizyjnych i muzyki spod znaku kolorowych jarmarków, potrafi jednocześnie pisać o tym z pasją i z należytym zrozumieniem kontekstów. Swoją drogą, to też znak wielkiego talentu i lekkich nierówności pod sufitem- o rzeczach pozornie pozbawionych głębszych treści pisać tak pasjonująco i tak analitycznie. Masłowskiej niestraszne jest żadne podejście. Rozbiera naród i jego miłostki na czynniki pierwsze, używając do tego narzędzi, których nie powstydziliby się socjologowie, antropolodzy czy etnografowie. Równie dobrze książka ta mogłaby się nazywać „Życie (prawie) kulturalne dzikich”.

Mało kto z socjologów czy antropologów ma jednak takie poczucie humoru i tak barwny i kreatywny język. Masłowska praktycznie w każdym tekście przyprawiała mnie o ataki spazmatycznego śmiechu, było też blisko bym się udusił własnym śniadaniem. Czytanie tej książki przy jakimkolwiek posiłku to duże ryzyko – wystarczy chwila nieuwagi, a już jakaś fikuśna myśl, nieoczywiste słowo, gotowe są spowodować poważne zakrztuszenie. Trzeba się mieć na baczności!

„Jak przejąć kontrolę nad światem…” nadaje się do czytania w każdej sytuacji i w każdych okolicznościach. Zarówno jeśli macie tylko kilka minut, jak i cały wieczór. Szybkie wciągnięcie jednego tekstu da mnóstwo satysfakcji, ale jeszcze więcej da lektura dłuższego fragmentu. Dopiero na przestrzeni kilkudziesięciu stron można w pełni docenić erudycję Masłowskiej i jej niezwykły talent do tworzenia pasjonujących tekstów na tematy często naprawdę błahe.  Trzeba też pamiętać, że pod pozorem tych niby prostych tekstów autorka przemyca wyjątkowo dużo gorzkich spostrzeżeń o współczesnej Polsce i świecie. Jesteśmy przebodźcowani, ogłupieni wszechobecną papką telewizyjną i pozbawieni głębszych refleksji. Wystarcza nam, że coś się ładnie świeci, pokazuje znane twarze i nie wymaga od nas zbyt wielkiego wysiłku intelektualnego. Zwyczajnie nie mamy na niego sił przytłoczeni lawiną informacji, memów i filmików na YouTube. Ktoś to wszystko czyta i ogląda, czy mówiąc korpo-językiem „konsumuje”, a potem wychodzi z domu i ma pretensje, że ktoś jeszcze od niego oczekuje, że będzie myślał.

Patrząc na to od tej strony, świat nie wygląda zbyt różowo. Masłowska jednak z niebywałą łatwością potrafi przejść od wizji niemal katastroficznych do uwielbienia dla tej współczesnej kultury. Jej zachwyt nad Magdą Gessler czy Beatą Kozidrak tylko powierzchownie jest ironiczny. Głębsze spojrzenie na zjawisko daje jeszcze inne wnioski: wszystko to jest odbiciem rzeczywistości, której nikt nam nie narzucał, a którą sami tworzymy i akceptujemy. Zauważa Masłowska na przykład, że „Kuchenne rewolucje” to doskonała kronika współczesnej Polski. Pokazuje ją taką, jaka jest naprawdę, bez retuszu, bez zbędnego udawania. Podobnie jak Azja Express – program, którego jedynym celem jest pokazanie telewidzom, że ludzie znani z tego, że są znani dadzą się upokorzyć by być znanymi z tego, że zostali upokorzeni. I ktoś to ogląda, a potem namiętnie komentuje w mediach społecznościowych.  Jednocześnie smutne i fascynujące.

Panie i Panowie, chłopcy i dziewczęta! Jeśli nie macie jeszcze najnowszej książki Doroty Masłowskiej, to odsyłam Was do sklepu. Ale już, biegiem! Może gdyby przeczytałoby ją więcej osób niż przeciętna, temu i owemu łatwiej byłoby zrozumieć otaczający go świat, a przy okazji zastanowić się, co sam do niego dokłada. Poleciłbym ją zwłaszcza masie ludzkiej zalegającej przy ul. Wiejskiej w Warszawie.

DO SŁUCHANIA:

Dr Misio – Zmartwychstaniemy

W okolicach premiery książki Masłowskiej mogliśmy obserwować jeden z większych skandali w polskim środowisku muzycznym ostatnich lat. Mowa rzecz jasna o sytuacji wokół festiwalu w Opolu. Jednym z bohaterów tych wydarzeń stał się trochę mimo woli Dr Misio i ich utwór „Pismo”. Nie dlatego jednak polecam go i całą płytę „Zmartwychstaniemy” do lektury Masłowskiej.

To najbardziej przebojowa z dotychczasowych płyt Dr. Misio i jednocześnie nie mniej dosadna niż poprzednie. Prowokacyjny jest już tytuł, a im dalej w las, tym lepiej. Arkadiusz Jakubik z zespołem przemycają w kolejnych utworach tyle prawdy o Polsce, głównie tej gorzkiej, że nie wyobrażam sobie przedstawiciela homo sapiens, który po przesłuchaniu płyty nie popadł w głęboką refleksję. Tak działać potrafią tylko wielcy i do tego grona trochę niepostrzeżenie dołączyła drużyna Dr. Misio. A zamieszanie opolskie wywołane przez ich utwór tylko to potwierdza. Poruszyli bardzo czułą strunę narodu. O tym, że zarówno muzycznie i jak i tekstowo też jest świetnie nie muszę już wspominać – przyzwyczaili nas do tego.

D. Masłowska, Jak przejąć kontrolę nad światem, nie wychodząc z domu, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *