Remigiusz Ryziński – Foucault w Warszawie RECENZJA
Lipiec 6, 2017
Margaret Atwood – Opowieść podręcznej RECENZJA
Lipiec 19, 2017

Po czym poznać nałogowego czytelnika?

Dużo się ostatnio mówi o elitarności czytania. Czy to ma sens, czy powinno się wychodzić z literaturą do tak zwanego „ludu”. Jedni stoją twardo na straży stanowiska, że jeśli ktoś nie czyta wyłącznie książek najwyższych lotów, to lepiej niech nie czyta nic. Inni oponują, że powinni czytać wszyscy, nawet rzeczy gorsze gatunkowo, bo są potencjalnymi  członkami elity w przyszłości. Można się tak przerzucać argumentami, pewnie w nieskończoność. Postanowiłem zaproponować inne spojrzenie na problem. Zastanawialiście się kiedyś jak wygląda ta osławiona elita czytająca? Poznacie ich z daleka. Oto kilka najważniejszych cech:

GARB

Nieodłączny towarzysz każdego intelektualisty zatopionego w książkach. Powstaje na kilka sposobów. Ktoś nabawi się go czytając w niewygodnej pozycji, inny od dźwigania plecaka obciążonego literaturą do granic wytrzymałości. Ci bardziej odważni i niepokorni mogą go dumnie nosić już od lat najmłodszych, jeśli na przykład wieczorami namiętnie czytali pod kołdrą książki zakazane. Możliwości nabycia go jest bez liku, ale jedno jest pewne – nie możesz się mianować czytelnikiem, intelektualistą, osobą oczytaną, jeśli nie masz przynajmniej zaczątku garba. Nie daj sobie wmówić, że powstaje on od ciężkiej pracy!

BICEPS I DŁUGO,  DŁUGO NIC

Sylwetka typowego, stereotypowego czytelnika? Raczej nie jest to typ atlety. Prędzej chudzinka, zapadnięty w sobie, ewentualnie ze wspomnianym wcześniej garbem. Niech Was jednak nie zwiodą pozory! Jest jeden element ciała czytelnika, który może przyprawić o palpitacje z zazdrości niejednego pakera. To biceps. Ukryty pod niepozorną, rozciągniętą koszulką, nieeksponowany na siłę, bo i po co? Ważne, że spełnia swoją funkcję, czyli pozwala nosić coraz cięższe i cięższe torby z książkami. Z księgarni do domu, z domu do pracy, z pracy na imprezę – nigdy przecież nie wiadomo, kiedy przyda się dobra książka. Z czasem może tylko zacząć sprawiać problem, gdy ciało zacznie się przechylać w jedną stronę pod ciężarem rozbudowanej ręki. Oprócz garba, to najczęstsza z przyczyn schorzeń kręgosłupa u czytelników!

NIEWYSPANIE/PODKRĄŻONE OCZY/PROBLEMY Z CERĄ

Wasz znajomy chodzi wiecznie niewyspany? Cera mu poszarzała, oczy ma wiecznie zapuchnięte i czerwone, a na twarzy pojawiają się jakieś dziwne wykwity? Ma problemy osobiste, powiecie. Może choruje, dodadzą inni. Nic z tych rzeczy! On po prostu zatapia się w książkach i zapomina o bożym świecie. Czy słońce, czy deszcz, upał czy mróz – dla niego nie ma to znaczenia, bo i tak siedzi zamknięty w swoim ciemnym pokoju i czyta, czyta, czyta i czyta… Gdy zastanie go w ten sposób kolejny dzień i trzeba iść do pracy czy szkoły, to delikwentowi nie pozostaje nic innego jak zmienić ubrania (o ile pamiętał o wstawieniu prania) i wyjść na chwilę z domu. A potem znajomi plotkują, co się z nim dzieje. Prawda może się okazać brutalna.

USTĄP MIEJSCA CZYTAJĄCEMU

Wam też zdarzało się, że siedzicie sobie beztrosko w autobusie, ludzi nie ma zbyt dużo, są jeszcze wolne miejsca, a tu nagle jakaś babinka staje koło Waszego siedzenia, sapie, dyszy, wykonuje niejednoznaczne ruchy laską? Upatrzyła sobie to siedzenie i już, nie odpuści. A weź takiej nie ustąp, to jeszcze policję zawoła. Czytelnicy są jeszcze gorsi. Zdrowe to, często młode towarzystwo, a jak siądzie, to już nie wstanie. A gdy wejdzie do pojazdu z książką pod pachą i zobaczy, że wolnych miejsc brak… ooo to dopiero jest awantura! Chrząkanie, stękanie i szturchanie to pryszcz! Czytelnik twardo walczy o swoje, potrafi przyłożyć z książki, potrafi znaleźć na każdą okazję taki cytat, że siedzącemu pójdzie w pięty. Najbardziej agresywny typ, to ci ubrani w koszulki „Ustąp miejsca czytającemu”. Gdy ktoś taki stanie na waszej drodze, od razu możecie pożegnać się w myślach z bliskimi. Jeńców nie weźmie.

KSIĄŻKI SĄ WSZĘDZIE

Idziecie do kogoś w odwiedziny. Nie znacie go za dobrze, ale wydawał się w porządku, w dodatku zaprosił na obiad. Dom z zewnątrz też nie wygląda jakoś szczególnie, ot dom jakich wiele. I tu nagle BUM! Tuż za drzwiami wejściowymi zaczyna się labirynt z książek. Są wszędzie – w przedpokoju, w kuchni, w sypialni, w łazience. Ba, z książek jest nawet zbudowana część mebli. Wchodzicie i zastanawiacie się, gdzie podziewa się Wasz znajomy. Ktoś przecież musiał otworzyć Wam drzwi. Wtem jedna z wyjątkowo wysokich książkowych kolumn zaczyna się poruszać i mówi w Waszym kierunku: „Cześć, odniosę tylko książki i już do Was idę!” Dokąd on chce je odnieść, skoro książki są wszędzie? Umysł przeciętnego człowieka tego nie ogarnie. Ale dajcie czytelnikowi szansę, jak już wygrzebie się spod makulatury, bywa całkiem przyjemnym człowiekiem.

PAMIĄTKI PO LICZNYCH WYPADKACH

Czytelnik, jak każdy wie, lubi chodzić z głową w chmurach. Nie przeszkadza mu to naturalnie w codziennym funkcjonowaniu, więc jak nikt inny narażony jest na różne przygody i wypadki. A to nie zauważy czerwonego światła i beztrosko wejdzie pod nadjeżdżający tramwaj, a to nie zwróci uwagi, że na jego drodze stoi sobie znak drogowy i nie zamierza się przesunąć… Takie spotkania bywają bolesne. Niejeden guz i niejedna szpitalna historia powstały w  ten sposób. Czytelnicy, uważajcie na siebie! Czasem warto zauważyć otaczający Was świat! Nieczytelnicy, bądźcie wyrozumiali i w miarę możliwości usuwajcie czytelnikom sprzed drogi znaki drogowe czy zasłońcie własnym ciałem otwarty właz do studzienki kanalizacyjnej. Wszystkim będzie żyło się lepiej.

SAMOTNY WIECZÓR? SUPER!

Po tygodniu ciężkiej pracy nastał w końcu weekend. Czas wzmożonego imprezowania, nawiązywania i odnawiania kontaktów towarzyskich. Wszyscy żyją tylko tym, do kogo wieczorem pójdą na imprezę, kogo tam spotkają, jak będą się bawić i gdzie umierać nazajutrz. Czytelnik w nosie ma takie rozterki. Prawdopodobnie na imprezy i tak już go nikt nie zaprasza, bo zwyczajnie straszył innych gości (też byście się przestraszyli, jakby ktoś Was przy piwku zapytał co sądzicie o Nietzschem. Nic to nic, na ch… drążyć temat?). Jeśli nawet znajdzie się ktoś odważny i takie zaproszenie wystosuje, to może być więcej niż pewien, że czytelnik będzie miał milion wymówek, żeby się nie pojawić. Jak wymyślne by one nie były, służą tylko jednemu – a dajcie Wy mi święty spokój i pozwólcie całą noc poczytać! Nieczytelnicy nie zrozumieją.

No i co, nadal chcecie być elitą? Chcecie czytać, chcecie się tym chwalić? Po tym, gdy pokazałem co czytanie robi z ciałem i z psychiką? Tak bardzo chcecie być uznawani za dziwaków i społecznie nieprzystosowanych? Za wybryki natury i ślepe zaułki ewolucji? Naprawdę dobrze się zastanowiliście? No to w porządku, witajcie w klubie! Idę polerować garba.

7 Komentarze

  1. Mam zapuchnięte oczy, poszarzałą cerę, mimo ogólnej szczupłości mam niezłe bicepsy, garba hoduję od dzieciństwa. Uwielbiam samotne wieczory z książką. Tak, jestem książkoholikiem i nie wstydzę się tego.
    Nie zastanawiam czy to elitarne, czy nie. To nie jest ważne. Istotne jest to, że bez książek chyba bym… zdechła 😉

  2. petrelpiotr napisał(a):

    A teraz proponuję wstawić w miejsce książek i-pada, i-phona, notebooka. Autorze. Zdziwisz się :-).

    • Paweł Cybulski napisał(a):

      Dlaczego miałbym się zdziwić? 🙂 Na pewno żaden z tych sprzętów nie zapewni takich doznań jak książki. Owszem, garb czy guz może urosnąć, ale już biceps średnio. Łatwiej się przegląda na stojąco, więc nie trzeba walczyć o miejsce w autobusie, nie zajmuje dużo miejsca, nie chciałoby mi się też dla niego rezygnować z wieczoru w miłym towarzystwie (no chyba, że na tablet wgrałbym książki :)). Gdzie to zdziwko? 🙂

  3. Seweryna napisał(a):

    Hmm, przeczytałam ten post żeby odetchnąć od czytania Gombrowicza (a przy okazji porobić notatki z innej dopiero co przeczytanej książki). Staram się nie wyglądać jak nałogowy czytelnik. Dbam o uprawianie sportu, szukam idealnych kropli do oczu, zapisuję a kalendarzu, kiedy powinnam już iść na imprezę. A to wszystko dlatego, że weszłam na kolejny level czytelnictwa i przestraszyłam się totalnego upadku mojego ogarnięcia życiowego – poszłam na studia polonistyczne 😀 Najlepsza metoda by czytanie było twoją nauką, pracą, rozrywką, rozwojem osobistym i właściwie by nie musieć robić już nic oprócz czytania. Garb gratis.

  4. yoyo napisał(a):

    kiedyś czytałem nałogowo,łykałem knigi jak pelikan żaby-teraz mnie nie stać hehe,musiałbym piwo odstawić a jak wiadomo sens życia to umrzeć z przepicia howgh jak mawiali starożytni górale

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *