Michał Rusinek – Pypcie na języku RECENZJA
Sierpień 2, 2017
Orhan Pamuk – Rudowłosa RECENZJA
Sierpień 27, 2017

Colson Whitehead – Kolej Podziemna. Czarna krew Ameryki RECENZJA

Zostać odznaczonym w jednym roku Pulitzerem, National Book Award i kilkoma innymi nagrodami, to nie lada sztuka. Colson Whitehead, który tego dokonał, to autor prawdopodobnie jednej z najgłośniejszych powieści ostatnich lat. „Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki” to tytuł, obok którego nie można przejść obojętnie.

Widmo niewolnictwa i rasizmu ciągnie się za Amerykanami i nie chce ich od siebie uwolnić. Wielu z nich też chyba uwolnić się nie chce, co w konsekwencji powoduje wciąż duży problem społeczny i nieprzepracowany temat stosunku do Afroamerykanów. Pomimo sukcesów drobnych i większych (wybór Baracka Obamy na prezydenta śmiało można uznać za wydarzenie epokowe), ci cały czas mają w USA wiele problemów. Częstsze niż przeciętne legitymowanie przez policję to tylko jeden z nich. W wielu stanach cały czas kuleje też edukacja i uświadamianie obywatelom problemu od najmłodszych lat. Jednak to właśnie pewna lekcja historii spowodowała, że otrzymaliśmy powieść Colsona Whiteheada.

Colson Whitehead

Młody pisarz usłyszał od nauczyciela historię o kolei podziemnej- tajnej organizacji zrzeszającej ludzi dobrej woli, która pomagała w uzyskaniu wolności niewolnikom-uciekinierom z plantacji bawełny. Zbiedzy byli przekazywani od osoby do osoby, od kryjówki do kryjówki, aż w końcu udawało się ich wyprowadzić do bezpiecznych stanów na północy bądź do Kanady. W głowie Whiteheada historia ułożyła się jednak początkowo zgoła inaczej. Kolej podziemną wyobraził sobie jako coś na kształt współczesnego metra – kolejki kursującej w podziemiach i przewożącą uciekinierów. Wyobrażenie okazało się na tyle silne, że zainspirowało go kilkanaście lat później do napisania książki.

„Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki” to rzecz, którą ciężko jednoznacznie zaklasyfikować. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że to połączenie książki przygodowej i historycznej, to dłuższa lektura przynosi olśnienie – przecież tam są też elementy fantastyki! Książka zresztą została nagrodzona również jedną z nagród dla literatury fantasy. Skąd ta różnorodność? Najwyraźniej Whitehead postanowił nie ograniczać się ramami gatunkowymi, skupiając się na historii, jaką miał do opowiedzenia. Bo nawet elementy historyczne bywają momentami mocno naciągane, przez co trudno książkę traktować jako wiarygodne źródło konkretnej wiedzy. Uznajmy więc, że to powieść przygodowa z elementami fantasy opowiadająca historię o USA.

Cora, główna bohaterka powieści, od urodzenia żyje jako niewolnica pewnego amerykańskiego plantatora. Gdy miała kilka lat, z plantacji uciekła jej matka. Cora postanawia powtórzyć jej wyczyn i w towarzystwie drugiego niewolnika opuszcza farmę, dowiadując się o istnieniu kolei podziemnej, która takim jak ona może pomóc. Z tym, że jest to taka kolej, jaką wyobraził sobie młody Whitehead na lekcji historii – parowozy kursujące pod ziemią, mające stacje w piwnicach domostw zamieszkiwanych przez zaangażowanych na rzecz sprawy Amerykanów. Historia, fantastyka i przygoda mieszają się więc w książce niemal od samego początku. Niemal, bo pierwsze kilkadziesiąt stron autor poświęcił na dość wierne odtworzenie losu niewolników na plantacjach. Widzimy jak pracowali, jak odpoczywali, nie oszczędzono nam nawet opisu brutalnych tortur będących konsekwencją mniejszych i większych przewinień.

W momencie gdy Cora wsiada do wagonu kolei podziemnej, historii jest coraz mniej, a coraz więcej powieści przygodowej. Jak na dobrą książkę tego typu przystało, „Kolej podziemna” trzyma przez cały czas bardzo dobre tempo opowieści, nie powoduje znużenia. Duża w tym też zasługa podążającego śladem Cory łowcy niewolników, który nie pozwala odetchnąć nawet przez chwilę ani jej, ani czytelnikowi.

Sama podróż i ucieczka Cory przed, wydawało by się, nieuchronnym pojmaniem, to tylko pretekst do tego, byśmy mogli dowiedzieć się o Ameryce czegoś więcej. Jedna z postaci mówi, że dopiero gdy spojrzy się przez okno wagonu kolejowego, dostrzec można prawdziwą twarz Ameryki. Coś w tym jest, bo powieść Whiteheada przy okazji motywu podróży raczy nas mnóstwem obrazów, opowieści i ludzkich historii, dzięki którym lepiej możemy poznać i zrozumieć ten kraj. Galeria typów ludzkich spotkanych po drodze potrafi przyprawić o zawrót głowy. Dodajmy do tego różne obyczaje panujące w każdym ze stanów, przez które przejeżdżamy. Wiele razy można się naprawdę zdziwić.

Szczególnie mocno w pamięć zapadli mi abolicjoniści rozsiani po różnych zakątkach USA. Choć zawsze skorzy do pomocy, nawet kosztem bezpieczeństwa swojego i swojej rodziny, zazwyczaj ideowi, to często mający też wiele moralnych rozterek z powodu swojej działalności. Zdarza się, że niektórzy z nich to niewolnicy (o ironio!) decyzji podjętych przez rodziców bądź męża/żonę – angażują się w ruch abolicjonistyczny siłą rozpędu bądź z przymusu. Nawet w niektórych wolnych stanach wolność czarnych to sprawa problematyczna, trzeba doskonale wiedzieć, gdzie i na co można sobie pozwolić, nie jest to więc robota łatwa ani przyjemna.

Znamienne, że choć powieść Whiteheada rozgrywa się w czasach dość nam już odległych, to wiele jej wątków jest wciąż zaskakująco aktualnych. Problem Ameryki z Afroamerykanami zdaje się nie mieć końca, nawet jeśli pozornie wszystko funkcjonuje tam w porządku. Dlatego dobrze, że taka książka powstała, w dodatku wyszła spod pióra czarnoskórego pisarza. Warto ją znać, warto o niej dyskutować, ale po bardziej konkretną wiedzę o niewolnictwie należałoby sięgnąć jednak do pewniejszych źródeł.

„Kolej podziemna” to świetna, sprawnie napisana przygodówka, która ciekawie temat zagaja i powoduje, że zostaje on w głowie na długo. Czy powinniśmy czegoś więcej wymagać od dobrej książki fabularnej? Chyba nie.

DO SŁUCHANIA:

Robert Johnson – The Complete Recordings

Jeśli niewolnictwo, to nie możemy pominąć muzyki wywodzącej się od niewolników, czyli bluesa. A jeśli blues, to Robert Johnson – uznawany za ojca jego współczesnej odmiany. Pewnie każdy słyszał gdzieś „Sweet Home Chicago”, ale nie każdy zdaje sobie sprawę, że ten utwór powstał w latach 30., jego autorem wcale nie jest Eric Clapton, a wersje spopularyzowane w ostatnich latach to tylko covery.

Johnson to muzyk, który owiany jest legendą. Nie tylko ze względu na swoją twórczość, ale przede wszystkim ze względu na domniemane konszachty z diabłem. To jemu miał zawdzięczać wyjątkowy talent i charakterystyczny styl gry na gitarze. To też ojciec-założyciel słynnego „Klubu 27”, do którego w późniejszych latach dołączyli chociażby Jimi Hendrix, Janis Joplin czy Kurt Cobain. Legenda Johnsona wciąż fascynuje i inspiruje kolejne pokolenia muzyków, a muzyka którą po sobie zostawił, to absolutny bluesowy kanon. Jeśli przy lekturze Whiteheada najdzie Was ochota na bliższe poznanie kultury Afroamerykanów, polecam zacząć od Johnsona!


C. Whitehead, Kolej podziemna, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2017.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *