Wojciech Orliński – Lem. Życie nie z tej ziemi RECENZJA
Wrzesień 18, 2017
Premiery tygodnia. Odcinek 20 – 1-8 października
Październik 1, 2017

Mariusz Szczygieł – Kaprysik. Damskie historie RECENZJA

Damskie historie to strefa podwyższonego ryzyka. Nie wiadomo, czy należy ich słuchać uważnie, pobieżnie czy też nie słuchać ich wcale. Każda z opcji ma gorących zwolenników i przeciwników, ale jedno jest pewne – damskie historie nie ominą nas nigdy. Mając tego pełną świadomość, Mariusz Szczygieł prezentuje nam drugie już wydanie swojego tomu „Kaprysik. Damskie historie”.

Nie jest to zwykła książka reporterska. Mamy do czynienia ze zbiorem tekstów, które autor publikował w latach 2001-2004 w Wysokich Obcasach – dodatku do sobotniej Gazety Wyborczej. Ich motywem przewodnim były opowieści kobiet, bądź opowieści o kobietach – całkowicie anonimowych, jak i tych bardziej rozpoznawalnych. Nie jest to łatwa sprawa, zebrać takie bohaterki i poukładać tak, by się nawzajem nie pogryzły. No ale z jakiegoś powodu Szczygieł jest Szczygłem, nieprawdaż? Najbardziej w tym wszystkim nurtowało mnie czy te historie wciąż będą się broniły po kilkunastu latach. Nie dane mi było wejść w posiadanie pierwszego wydania zbioru, więc na wszystkie opowieści patrzę jedynie z perspektywy roku 2017. Czy wciąż są aktualne i warte przeczytania?

Mariusz Szczygieł

Jak najbardziej! Książka nie zabija na dzień dobry swoją objętością. To raptem 200 luźno zapisanych stron, sporo zdjęć. Ilość historii też nie przytłacza, a mimo to wśród nich znaleźć można prawdziwe perełki. Już pierwszy tekst zwiastuje niecodzienną zawartość. Dołożona do tego wydania opowieść o zawiązaniu się przyjaźni autora z Zofią Czerwińską zasługuje na naprawdę dużą uwagę i jest cennym uzupełnieniem. Aż dziw, że zabrakło jej w pierwszej edycji. Potem przechodzimy do tekstów starszych, wśród których znajdziemy np. historię pewnej pani, która całe swoje życie skatalogowała, zapisując w kolejnych zeszytach absolutnie każde wydarzenie, każde nazwisko i każdą kwotę jakie spotkała na swej drodze.

Poza wszelką wątpliwością pozostaje sama konstrukcja i styl książki. Do Szczygła rzadko kiedy można się przeczepić i tutaj także niemoralne byłoby szukanie na siłę jakichś wahań formy. O opowiadanych przez niego historiach także ciężko mieć złe zdanie. Choć mają swoje lata, to nic nie tracą na aktualności i znaczeniu. Mimo, że świat dookoła zmienia się coraz szybciej i coraz dynamiczniej, to damska natura tak łatwo nie poddaje się przeobrażeniom.

Mimo kilkuletniego rozstrzału czasowego, kolejne reportaże są zaskakująco spójne. Prezentowane historie mają podobny rys, charakteryzują się dużą dozą nostalgii i nastrojowości. Nie powinno to jednak dziwić – kto jest jako tako zorientowany w reporterskim dorobku Mariusza Szczygła, ten wie, że akurat ten autor jak mało który potrafi takie historie wydobywać ze swoich rozmówców. Choć nazwał to dopiero przy swojej ostatniej książce „Projekcie: Prawda”, to tak naprawdę wydaje się, że cały jego dorobek reporterski jest właśnie tych rozmaitych prawd szukaniem.

Wspomniałem już, że książka nie jest zabójczym objętościowo tomiszczem. Dzięki temu doskonale nadaje się do lektury jednodniowej. Na przykład na wolny wieczór – czas minie błyskawicznie  i ani się spostrzeżemy kiedy dotrzemy do ostatniej strony. To trochę jak z wyjściem z przyjaciółmi na drinka – żeby posiedzieć w miłym towarzystwie, poplotkować, trochę się pośmiać, trochę przejąć i trochę wzruszyć, a potem w dobrym nastroju położyć się spać. Bo, co trzeba jasno powiedzieć, nie są to reportaże z gatunku wciskających w ziemię i pozostawiających w głowie milion pytań i wątpliwości. To historie obyczajowe – niektóre są zabawne, niektóre wzruszające, a razem tworzą świetny zestaw opowieści, który nie powinien zostawić obojętnym, ale nie zrobi nam też w głowie rewolucji.

Jedyne, czego mi tam nieco brakowało, to kilku reportaży nowszych, napisanych specjalnie na potrzeby drugiego wydania. Jeden nowy tekst otwierający książkę to miły dodatek, ale intuicja mówi mi, że skonfrontowanie historii sprzed kilkunastu lat z bardziej aktualnymi mogłoby dać ciekawy efekt. Moglibyśmy zobaczyć, czy kobiecie marzenia i potrzeby się przez ten czas zmieniły, a jeśli tak, to w jaki sposób. Być może musiałbym zrewidować wtedy twierdzenie, że kobieca natura nie poddaje się tak łatwo przeobrażeniom. No nic, może doczekamy się kiedyś drugiego tomu, który będzie spełniał tę rolę. Oby.

Wszystkie te historie zdają się prowadzić do jednego wniosku: nawet najbardziej z pozoru zwyczajni ludzie mogą być źródłem pięknych i niecodziennych opowieści. Trzeba tylko umieć do nich dotrzeć i te opowieści wydobyć. A kto miałby to zrobić jeśli nie Mariusz Szczygieł?

DO SŁUCHANIA:

Natalia Przybysz – Światło nocne

Natalia Przybysz to postać nietuzinkowa, bez dwóch zdań. Utalentowana wokalistka i kompozytorka, poza sceną odważnie angażująca się w akcje charytatywne i działająca na rzecz kobiet. Jednym wywiadem na temat swojej aborcji wywołała małe trzęsienie ziemi w polskich mediach. Swego rodzaju pokłosiem tamtych wydarzeń jest jej najnowszy album „Światło nocne”.

Przybysz od czasów płyty z utworami Janis Joplin odważnie porusza się wśród estetyki rockowej i retro-rockowej, umiejętnie adaptując różne ich elementy na potrzeby swojego własnego stylu. Jednak dopiero poprzednia płyta „Prąd” okazała się prawdziwie przełomowa w jej karierze, windując na szczyty popularności i sprawiając, że z niecierpliwością czekano na jej kolejną wypowiedź artystyczną. I oto mamy „Światło nocne”. Utrzymane w podobnej stylistyce co poprzedni album, ale ze znacznie mocniejszym przekazem w warstwie tekstowej. Wyraźnie czuć potrzebę skomentowania tamtych wydarzeń i puszczenia w świat własnego komentarza. I słychać już to od pierwszych dźwięków, od pierwszego utworu, w którym za tekst służy wyliczanka imion kobiecych. Im dalej w las tym lepiej. Energetyczna „Mandala” zaśpiewana wraz z siostrą, Pauliną Przybysz, bujające „Dzieci Malarzy” z pięknym frazowaniem Natalii czy w końcu tytułowe „Światło nocne” z deklaracją „na pierwszy rzut oka wyglądam jak chłopak”. Jeśli szukacie współczesnej kobiecej opowieści muzycznej, która nie pozostawi Was obojętnymi, to nie mogliście lepiej trafić.

M. Szczygieł, Kaprysik. Damskie historie, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2017.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *