Olga Gitkiewicz – „Nie hańbi” RECENZJA
Grudzień 5, 2017
Premiery Miesiąca. Odcinek 5 – Styczeń
Styczeń 5, 2018

Rok 2017 w liczbach – moje lektury

Podobnie jak rok temu, pokusiłem się o dość nietypowe podsumowanie minionych 12 miesięcy. Nietypowe, bo oparte na liczbach i statystyce. Więcej tu zabawy niż poważnych wniosków i analiz, więc od razu uprzedzam śmieszkowe komentarze: tak, ja i mój pies statystycznie mamy po trzy nogi. I nie przeszkadza nam to się dobrze bawić przy tego typu podsumowaniach.

Tak jak przed rokiem, większość danych o książkach pochodzi z portalu lubimyczytac.pl – to najprostszy sposób, żeby zebrać wszystkie niezbędne informacje o swoich książkach. Oczywiście o ile sumiennie uzupełnia się wirtualną biblioteczkę, co niezmiennie Wam polecam. No to zaczynamy!

Przeczytane książki: 55

Nie ścigam się nigdy na liczby i nie traktuję czytania książek w kategoriach sportu, ale z niemałą satysfakcją odnotowuję, że w stosunku do poprzedniego roku mam na koncie 3 książki więcej. To już ponad jedna książka tygodniowo, mam tę moc!

Łączna liczba przeczytanych stron: 17 905

Tutaj również widać progres w stosunku do zeszłorocznego wyniku (16 770). Muszę przyznać, że te wszystkie zsumowane strony robią wrażenie. Gdybym mnie ktoś zapytał tak z marszu, ile tego może być, to pewnie nigdy nie wskazałbym takiej liczby. Chyba nie pozostaje nic innego, jak na ten rok założyć sobie ambitnie przekroczenie 20 000 stron! Jeśli na kimś jeszcze ten wynik nie robi wrażenia, to może zrobi, gdy uświadomimy sobie, że 17 905 stron, daje średnio…

… 49 przeczytanych stron dziennie

I tutaj już naprawdę ciężko mi powiedzieć, jak to się dzieje. Nie żebym się nadmiernie chwalił, ale regularnie czytam też dzienniki, tygodniki, miesięczniki i kwartalniki, więc to wszystko wzięte razem do kupy daje naprawdę imponujący wynik. Nawet dla tego, kto go osiągnął. Ale może ten wynik jest tak dobry właśnie dlatego, że nie zastanawiam się nad tymi liczbami podczas czytania?

Średnia długość przeczytanej książki: 326 stron

W porównaniu do zeszłego roku delikatny zjazd, o 3 strony. Cały czas jest to jednak solidny wynik, nieprawdaż?

Najkrótsza przeczytana książka:

– Jarosław Mikołajewski „Wielki przypływ” (136 stron)

– Grzegorz Bogdał „Floryda” (136 stron)

Najdłuższa przeczytana książka:

– Jakub Żulczyk „Wzgórze psów” (864 strony)

Liczba autorów, po których sięgnąłem: 51

W 2017 postawiłem na różnorodność – 55 książek autorstwa 51 pisarzy. Tylko dwóch autorów znalazło się na mojej liście więcej niż raz. Kto?

Najczęściej czytani autorzy:

Karl Ove Knausgard – 4 książki

Julian Barnes – 2 książki

Średnia ocena książek na lubimyczytac.pl: 7,09

Dodajmy, że w skali 1-10. Czyli na ogół albo czytałem raczej tylko dobre książki, albo byłem zbyt łaskawy w ich ocenach. Ten punkt potraktujmy jednak wybitnie ciekawostkowo, bo nie sposób ugryźć go z żadnej poważnej strony.

Tak wygląda mój rok 2017 w książkach pod względem statystycznym. Natomiast dla tych, którzy są ciekawi, jakie książki zapadły mi w pamięć najbardziej (wiem, że gdzieś tam jesteście, nie wstydźcie się!), publikuję moją prywatną listę TOP 5 za rok 2017. Oto ona, wraz z linkami do recenzji na blogu:

1. Jakub Żulczyk „Wzgórze psów” – http://przymuzyceoksiazkach.pl/2017/05/11/jakub-zulczyk-wzgorze-psow-recenzja/

2. Philip Larkin „Zimowe królestwo” – http://przymuzyceoksiazkach.pl/2017/10/09/philip-larkin-zimowe-krolestwo-recenzja/

3. Wojciech Waglewski, Wojciech Bonowicz „Wagiel” – http://przymuzyceoksiazkach.pl/2017/04/07/wagiel-jeszcze-wszystko-bedzie-mozliwe-recenzja/

4. Kamil Bałuk „Wszystkie dzieci Louisa” – http://przymuzyceoksiazkach.pl/2017/04/28/kamil-baluk-wszystkie-dzieci-louisa-recenzja/ oraz wywiad z autorem: http://przymuzyceoksiazkach.pl/2017/05/04/lubie-zadawac-pytania-i-popelniac-bledy-o-swojej-debiutanckiej-ksiazce-i-pracy-reportera-opowiada-kamil-baluk-wywiad/

5. Michał Rusinek „Pypcie na języku” – http://przymuzyceoksiazkach.pl/2017/08/02/michal-rusinek-pypcie-na-jezyku-recenzja/

Nad najsłabszymi książkami nie będę się nadto pastwił, wiedzcie jednak, że szczególnie rozczarowały mnie:

– Virginia Vallejo „Kochając Pabla, nienawidząc Escobara”

– Paula Hawkins „Zapisane w wodzie”.

A jak wyglądają Wasze podsumowania 2017 roku? Zadajecie sobie trud liczenia, czy po prostu wskazujecie najlepsze tytuły? A może w ogóle podsumowania nie mają sensu?

Naprawdę? I dopiero teraz mi to mówicie?

3 Komentarze

  1. Wojciech Chajec napisał(a):

    „Kochając Pabla, nienawidząc Escobara”… Eh, aż jestem ciekawy jakbyś się nad nią pastwił. Sam omal nie kupiłem tej książki. :p

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *