Ula Ryciak – Nela i Artur. Koncert intymny Rubinsteinów [RECENZJA]
Luty 10, 2018
Robert Cichy – Smack [CZEGO SŁUCHAĆ]
Luty 15, 2018

Walentynkowy anty-poradnik. Jak nie podrywać na książki

Fani literatury to gatunek specyficzny, nie ma co się oszukiwać. Jesteśmy dziwni i już, choć czasem, a pewnie nawet i w większości przypadków, nie zdajemy sobie z tego sprawy. Nasza odmienność jest dla nas przeważnie niewidzialna, co nie znaczy, że inni jej nie dostrzegają. Zachowania, które dla nas są całkowicie naturalne, większości wydadzą się co najmniej dziwne.

Dlatego trzeba głośno mówić o problemie, jakim niewątpliwie jest podryw mola książkowego, i skutkach, jakie może za sobą nieść. Dla wszystkich zagubionych w miłosnej rzeczywistości przygotowałem mały poradnik – na przykładzie kilku codziennych sytuacji pokazuję, jak nie podrywać! Sytuacje opisane są z męskiej perspektywy, ale oczywiście  nie odmawiam im prawa do bycia uniwersalnymi.

1. Dziewczyna z książką w autobusie

  Widzisz ładną dziewczynę, w dodatku jeszcze czytającą książkę? Uważaj! Podbiegnięcie do niej i padnięcie na kolana, podczas gdy z ust leci ci niekiepskich rozmiarów strużka śliny, to nie jest najlepszy pomysł. Jeśli jakimś cudem uda ci się mimo wszystko zagadać, to nie zasypuj biedaczki najnudniejszymi wycinkami z biografii autora książki, którą czyta. To nie Wielka Gra.

2. Biblioteka

Pomiędzy półkami siedzi piękna, zatopiona w lekturze dziewczyna. Z drugiego końca pomieszczenia filujesz na nią co chwila nieśmiało, ale twoje uśmiechy rozbijają się o kilometry regałów i wchłaniane są przez kolejne zakurzone tomy. Niestety, one nie rozumieją komunikatu, który dostają. Wypadałoby podejść do niej i po prostu powiedzieć jakieś jedno czy dwa niegłupie zdania. Wtedy jest szansa, że upatrzona piękność zwróci na ciebie uwagę. Dobrym pomysłem nie jest natomiast na pewno wtykanie jej w książkę miłosnej karteczki ze swoim numerem telefonu, gdy tylko wyjdzie do łazienki. Będziesz miał sporo szczęścia, jeśli twój numer nie znajdzie się w policyjnym rejestrze osób podejrzanych.

3. Księgarnia

Kto z nas nie śnił nigdy o miłości poznanej w księgarni, ten nie wie co to życie. Romans zainicjowany przy kasie, gdy dwie osoby orientują się, że kupują tę samą książkę, to z pewnością piękna sprawa. Z tym, że raczej spotykana tylko w filmach. Dlatego jeśli dni upływają ci na siedzeniu w ciemnym kącie księgarni i czekaniu, aż obok będzie przechodziła wymarzona dziewczyna z idealną książką pod pachą, pora udać się do lekarza. I to raczej już tego od nóg.

4. „Inspirujące” cytaty na Facebooku

Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego twoje cytaty z Paulo Coelho lajkuje tylko kilka osób, w dodatku zawsze te same? Naprawdę nie dostrzegasz w tym nic niepokojącego? Dobra rada – zanim zaprosisz na Facebooku fajną, poznaną wczoraj dziewczynę (jak to zrobiłeś?!), pousuwaj wszystkie tego typu posty. Uwierz mi, twoja znajomość tylko na tym zyska i być może nie zakończy się tuż po tym jak dziewczyna kliknie “Potwierdź znajomość” i ujrzy zawartość twojej tablicy.

5. Walentynkowa randka

Jeśli jakimś cudem masz jednak partnerkę i wcześniejsze punkty to dla ciebie jedynie sentymentalny powrót do lat młodzieńczych, to mam jeszcze jedną radę. Naprawdę, warto ten jeden dzień w roku (nie musi to być 14 lutego, jeśli chcesz uniknąć sztampy) poświęcić i wyjść gdzieś z ukochaną – do kina/na kolację/do teatru. Propozycja typu: “a może w walentynki poczytamy sobie coś w osobnych pokojach?” raczej nie spotka się z entuzjastycznym przyjęciem.

UWAGA! Jeśli powyższa wyliczanka to Twój chleb powszedni i bezwstydnie robisz to, co normalnemu człowiekowi się w głowie nie mieści, a mimo to masz/zdobyłeś ostatnio dziewczynę, to wiedz jedno. Oboje musicie być bardzo dziwni!

Niezależnie jednak od wszystkiego, apel nie tylko od święta – kochajmy się 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *