Premiery miesiąca – Odcinek 8. Kwiecień
Kwiecień 3, 2018
To seria mojego serca – Mariusz Szczygieł opowiada o “Stehliku” [WYWIAD]
Kwiecień 13, 2018

Ivana Myšková – Białe zwierzęta są bardzo często głuche [RECENZJA]

Czeskie książki są dziwne, czeskie książki są zwariowane, czeskie książki są piękne! Tak w skrócie mógłbym podsumować mój stosunek do literatury naszych południowych sąsiadów. Tytułem, który właśnie mnie w nim utwierdził z pewnością jest „Białe zwierzęta są bardzo często głuche” Ivany Myškovej.

Od jakiegoś czasu za pośrednictwem Wydawnictwa Dowody na Istnienie dostajemy świeży zastrzyk czeskiej prozy. W serii Stehlik Mariusz Szczygieł obok klasyki prezentuje autorów młodych, zdobywających dopiero uznanie na rynku literackim w Czechach i Europie. Do tego grona zaliczyć należy Ivanę Myškovą. Ta urodzona w 1981 roku autorka zadebiutowała sześć lat temu powieścią „Nícení” (Rozpalenie). „Białe zwierzęta…” to jej druga książka. W ciągu 5 lat, jakie je dzieliły, Myšková zdążyła zyskać uznanie jako autorka mająca własny głos i spojrzenie na rzeczywistość, wyróżniająca się złośliwym humorem i nowoczesnym językiem. Potwierdza to niedawna nominacja do Magnesia Litera 2018, jednej z najbardziej prestiżowych nagród literackich w Czechach.

Ivana Myskova, fot. Marta Myskova/Dowody na Istnienie

Gdy pojawiły się informacje o premierze „Białych zwierząt…”, z niecierpliwością zacząłem przebierać nogami i wyczekiwałem, kiedy książka trafi w moje ręce. Wiązałem z nią duże nadzieje, więc naturalnie bałem się też dużego rozczarowania (chociażby takiego jak “Uczniowie Cobaina”). Na szczęście, na Mariuszu Szczygle można polegać jak na Zawiszy – “Białe zwierzęta…” to kolejna świetna pozycja w zbiorze Stehlika.

11 opowiadań składających się na skromnych dość rozmiarów tom, to naprawdę czeska jazda bez trzymanki! Choć każde opowiada o niezależnych od siebie historiach, to mają element wspólny. Bohaterów, którzy są w jakiś sposób spętani, “zafiksowani” na jakiejś idei albo wydarzeniu. Często przybiera to wymiar wręcz patologiczny, czasem groteskowy. Nie sposób się nie uśmiechnąć i nie zastanowić nad pojawiającą się pod koniec książki “postacią” jelenia, który umarł z oponą na głowie. Ponoć w młodości włożył łeb w oponę i nie będąc w stanie się jej pozbyć, chodził w tym niecodziennym ubraniu aż po kres swych dni. I to jest doskonała metafora na zobrazowanie bohaterów wszystkich w zasadzie opowiadań Myškovej. Włożyli kiedyś głowy w jakieś opony i nie potrafią się z nich uwolnić.

Każda z opowieści zasługuje na osobne omówienie, ale kilka zapadło mi w pamięć szczególnie. Zwłaszcza tekst o pewnym człowieku, któremu wszystko nagle zaczęło smakować karmą dla psów. Czytałem je kilka razy, a każdorazowo towarzyszył mi zachwyt nie tylko nad wyobraźnią Myškovej, ale i nad jej posługiwaniem się językiem. Na zachętę mały cytat:

Krew Emmy również smakowała jak psie chrupki. Nogi Emmy i jego łzy, które tak nieoczekiwanie wytrysnęły… To wszystko miało smak psich chrupków. Później próbował wszystkiego, co znalazł w lodówce i w spiżarni. Potem jeszcze lizał wiele rzeczy w domu. Oczywiście skończyło się to ciężką niedyspozycją żołądkową. Ale ponieważ nikomu o tym nie powiedział, a co za tym idzie, nikt mu w tej sytuacji nie mógł pomóc, pogodził się z tą życiową rewolucją i powiedział sobie: No dobra…

Nie mniejszą radość spowodowały u mnie chociażby teksty o pewnej synowej, która wyobrażała sobie wypadek samochodowy z własną teściową i nieodpartą potrzebę defekacji obu pań. Przy sugerowanym przez autorkę deficycie papieru toaletowego była to sytuacja dość kuriozalna, przyznać trzeba. Albo tekst o strasznej bałaganiarze, która doprowadziła do tego, że wszystkie jej rzeczy wpadły pod poszewkę torebki. Gdy chciała porozmawiać przez telefon, zmuszona była przyciskać torebkę na chybił-trafił, a następnie konwersować z jej dnem. To tylko wyimek z kanonady historii ciekawych i niezwykłych, jakimi raczy nas Myšková.

Niezwykłe jest u Myškovej, jak o rzeczach z pozoru banalnych, potrafi opowiadać w sposób, którego za banalny nie można uznać żadną miarą. Potrafi to też chociażby Karl Ove Knausgard, ale jego prozie daleko do czeskiego szaleństwa, jakie uprawia Myšková. Jej teksty to proza piekielnie nieoczywista, wymykająca się schematom i co tu dużo mówić – niebywale ożywcza. A jeśli ktoś mi jeszcze powie, że we współczesnej literaturze niezbyt jest miejsce na krótkie zbiory opowiadań, tego wyślę na korepetycje do Czech.

Dowody na Istnienie przyzwyczaiły nas już do tego, że każda książka z serii Stehlik to niecodzienne treści, ale i piękna oprawa. Zachwycająca okładka, obowiązkowe kartonikowe dokładki z ciekawostkami od Mariusza Szczygła – do tego już zdążyliśmy się przyzwyczaić i bardzo doceniam te małe dodatki, niby nie wnoszące nic szczególnego, ale decydujące o tym, że wydanie się pamięta. O translatorskiej robocie Elżbiety Zimnej też należy mówić w samych superlatywach. Przyzwyczaiła nas już, że nie schodzi poniżej pewnego bardzo wysokiego poziomu.

Apeluję do każdego, kto szuka w książkach czegoś więcej niż sprawdzonych schematów: sięgajcie po Myškovą i czerpcie z jej odjechanych historii pełnymi garściami. Refleksje nad życiem własnym i najbliższych też macie jak w banku.

DO SŁUCHANIA:

Kapelanka – EP<1> HI Score

Książka Myškovej przypomniała mi, jak rzeczy małe i niepozorne mogą zaskakiwać i wnosić do czyjegoś życia powiew świeżego powietrza. Niesiony tym entuzjazmem wróciłem do płyty, która choć trwa zaledwie kilkanaście minut, to wbija się w głowę na długo i robi tam dużo pozytywnego fermentu.

EPka grupy Kapelanka, którą miałem okazję poznać kilka lat temu, to pięć utworów utrzymanych w oryginalnym, indie-popowym klimacie. Doprawione nowoczesną elektroniką smakują doskonale i dla mnie przynajmniej stanowią dowód, że młodych i zdolnych twórców u nas w kraju nie brakuje. Szkoda tylko, że zespół najwyraźniej jakiś czas temu zawiesił działalność i próżno szukać czegoś nowego w ich wykonaniu. Jeden z członków Kapelanki zasłynął natomiast nie tak dawno działalnością… hip-hopową. Meek Oh Why – sprawdźcie!


I. Myškova, Białe zwierzęta są bardzo często głuche, Dowody na Istnienie, Warszawa 2018.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *