Margaret Atwood – Kocie oko [RECENZJA]
Maj 15, 2018
Dorota Masłowska – Inni ludzie [RECENZJA]
Maj 28, 2018

Nick Cave – Pieśń torby na pawia [RECENZJA]

Książki napisane przez muzyków, które nie są ich biografiami, zawsze budzą moje szczególne zainteresowanie. W przypadku, gdy autorem takowej jest Nick Cave, wiem już, że nie mogę przejść obok niej obojętnie. Zwłaszcza, że “Pieśń torby na pawia” to książka pod wieloma względami niezwykła!

Mawia się, że dobrą literaturę da się napisać nawet na kawiarnianych serwetkach, bo nie papier czyni książkę, ale talent autora. Idąc tym tropem, Nick Cave (niewątpliwie zdolna literacka bestia) postanowił napisać powieść na papierowych torebkach samolotowych, przeznaczonych dla pasażerów z chorobą lokomocyjną. Niecodzienna metoda zapisu zaowocowała nie mniej niecodzienną książką.

Nick Cave

“Pieśń torby na pawia” powstawała w 2014 roku, podczas trasy koncertowej po Ameryce Północnej. Przemieszczając się z miasta do miasta, ze stanu do stanu, Nick Cave nie próżnował i w twórczy sposób wykorzystał dostępne pod ręką torebki. Zapisywał na nich przychodzące mu do głowy pomysły. Pierwotnie szukał inspiracji do stworzenia nowych piosenek, z czasem samolotowy projekt rozrósł mu się do sporych rozmiarów kroniki podróży, balansującej na granicy poezji, prozy i muzyki. Kroniki bardzo osobistej, dodać trzeba.

Cave nie owija w bawełnę. Obok zabawnych i błyskotliwych przemyśleń na temat życia w trasie, pisze w zasadzie o wszystkim, co napotyka na swej drodze. Szczególne wrażenie robią jego refleksje o złudnym poczuciu sławy, ale ciekawie jest też wtedy, gdy pisze o lokalnych osobliwościach czy tworzonych właśnie tekstach. Szeroko odwołuje się różnych zjawisk popkulturowych i czyni to z dużym dystansem. Okazuje się też mistrzem smakowitych anegdot, których bohaterami czyni chociażby Bryana Ferry’ego czy Boba Dylana.

Wszystkie “pawiowe” opowieści spaja swoisty refren – regularne próby dodzwonienia się do żony, która została w domu w Londynie. Jeśli “Pieśń torby na pawia” na ogół bawi, albo skłania do refleksji, to w tych momentach na pewno wzruszy niejednego czytelnika. Tak tęsknić potrafi chyba tylko Nick Cave!

Stałych czytelników pozycji z katalogu Biura Literackiego pewnie to nie zdziwi, ale innych może już tak – to nie jest książka typowa. Równie ciekawa co treść, okazuje się forma. Zapiski Cave’a to trochę poezja, trochę proza, a trochę teksty piosenek. Nie da się chyba zamknąć tego, co stworzył w jednej, zwięzłej definicji. Z racji ograniczonego miejsca (jedna historia to jedna torebka) teksty są zwięzłe, często wierszowane, zminiaturyzowane. Z pewnością jest to eksperyment, który powinien sprawić czytelnikowi dużo przyjemności. Pod warunkiem jednak, że w pełni zaufa autorowi i da się ponieść jego wizjom. Nie jest to literacki odlot na miarę “Tarantuli” Boba Dylana, ale Cave też może się pochwalić nie lada wyobraźnią i bardzo ciekawymi pomysłami. Całość, choć momentami pozytywnie odjechana, jest dość przystępna. Znakomicie czyta się chociażby… w samolocie! Przekonałem się o tym na własnej skórze.

Hipnotyczny, transowy klimat nieustannej podróży i rozterki emocjonalne bohatera znakomicie oddał w swoim tłumaczeniu prof. Tadeusz Sławek. Dzięki niemu twórczość Cave’a doskonale brzmi po polsku, a błyskotliwe frazy wydają się tak naturalne, jakby powstawały w naszym języku. Nie powinno to jednak chyba dziwić, bo przecież Sławek to nie tylko wybitny anglista, ale też poeta i czynny muzyk. Wydaje się więc, że doskonale zrozumiał, co Cave chciał przekazać w “Pieśni…”.

Podróż z gwiazdą rocka potrafi porwać i zabrać czytelnika w zupełnie niespodziewane rejony – daje piękny wgląd w życie muzyka, prezentując również tę ciemniejszą stronę życia gwiazdora. Permanentne zmęczenie, szprycowanie się lekami, żeby być w stanie wyjść na scenę, zwykłe znudzenie i rozdrażnienie. To obrazy dość dalekie od stereotypowych wyobrażeniach o trasach koncertowych. Wiele tu momentów zabawnych, ale też mnóstwo mrocznych. Wydając “Pieśń torby na pawia” Cave powiedział nam więcej o swoim życiu niż zrobiłaby to najlepsza nawet biografia. A Biuro Literackie po raz kolejny zasłużyło na ukłony – trzeba mieć odwagę, żeby promować taką literaturę.

DO SŁUCHANIA:

Nick Cave & The Bad Seeds – Skeleton Tree

To pierwszy przypadek w historii bloga, kiedy wracam do płyty już raz omawianej. Uznałem jednak, że inaczej nie wypada. “Skeleton Tree” to ostatnia, w dodatku fantastyczna, płyta Nicka Cave’a, która na dodatek najprawdopodobniej zaczęła powstawać w tym samym czasie co “Pieśń torby na pawia”.

Choć po tragicznym wydarzeniu z życia artysty (śmierć nastoletniego syna) szykowana płyta zmieniła ton na żałobny, to wciąż dobrze koresponduje z wydaną właśnie u nas książką. Zacytuję swój wpis z 2016 roku:

Choć płyta jest na wskroś żałobna, to nie uświadczymy tu typowego żałobnego lamentu. Głos Cave’a jest przepełniony emocjami, ale nie ma w nim krzyku i histerii. Raczej mamy do czynienia ze świadectwem kogoś pogodzonego ze stratą. W ten nastrój wpisuje się też muzyka – refleksyjna, nieprzebojowa, melancholijna, uruchamiająca (wierzę w to głęboko) pokłady empatii w każdym z nas.

N. Cave, Pieśń torby na pawia, Biuro Literackie, Stronie Śląskie 2018.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *