Premiery miesiąca – Odcinek 10. Czerwiec
Czerwiec 1, 2018
Olga Tokarczuk – Opowiadania bizarne [RECENZJA]
Czerwiec 25, 2018

Jeffrey Eugenides – Nowy dowód [RECENZJA]

Z Jeffreyem Eugenidesem, lauratem nagrody Pulitzera za powieść “Middlesex” nie miałem do tej pory do czynienia. Jego wydany niedawno zbiór opowiadań “Nowy dowód” to świetna okazja, żeby poznać tego autora.

Rzadko kiedy czytając opowiadania potrafię się nimi zachwycić. Mam problem, żeby pamiętać szczegóły, historie bohaterów i ich charakterystyki. Zwłaszcza jeśli mam do czynienia z tekstem krótkim. Dlatego sięgając ostatnio po kilka zbiorów opowiadań, bardzo chciałem to zmienić. Jakie to szczęście, że zacząłem właśnie od Eugenidesa!

Jeffrey Eugenides

Okazało się, że jego teksty nie tylko mają coś, co sprawia, że czytam je z niesłabnącym zainteresowaniem, ale również zapadają mi w pamięć. Przede wszystkim dzięki dobrze nakreślonym, charakterystycznym bohaterom. Choć pochodzą często z zupełnie różnych bajek, to coś ich łączy. Zmęczenie życiem, niepewność tego, co będzie jutro i pewnego rodzaju egzystencjalny ból, który nieprzerwanie im towarzyszy. Ich historie najczęściej nie są jakoś szczególnie odkrywcze, ale poruszają ważne społecznie wątki, albo wątki istotne po prostu z punktu widzenia wielu z nas – prawo do godnej starości, macierzyństwo, poszukiwania własnej tożsamości.

W pamięć zapada zwłaszcza opowiadanie z biegunką w tle, która to biegunka pełni dla bohatera rolę swego rodzaju katharsis – pozwala mu odnaleźć siebie, własne “ja” i sens życia. Kilka innych tekstów też mocno wbija się w głowę, pokazując wiele zakrętów naszego świata. Portret niespełnionego poety, który na własnej skórze przekonuje się o “śmiecowości” życia w amerykańskim społeczeństwie długo nie opuszcza wyobraźni. Podobnie jak historia pewnej hinduski, która złymi decyzjami próbuje uciec od złej decyzji swojej rodziny. W dobie akcji #metoo, jest to naprawdę mocny przekaz od autora.

Jednak to nie tylko historie decydują o tym, że Eugenidesa świetnie się czyta. Pisarz nie popełnia błędu wielu autorów opowiadań i nie rozwleka ich na siłę, nie kombinuje niepotrzebnie fabuły. Każdy tekst jest wyrazisty, skrojony na miarę i z puentą, którą się po prostu pamięta. Poza tym, jego historie są genialnie niejednoznaczne. Pokazują, że choć wielu by tego chciało, to życie ma jednak więcej odcieni niż biały i czarny. Proza Eugenidesa ma w sobie coś prozy psychologicznej – potrafi doskonale “zbadać” psychikę swoich bohaterów, wniknąć w ich motywacje i przekonująco opisać je czytelnikom. Niejeden pewnie mógłby nawet powiedzieć, że to cechy pisarstwa bardziej kobiecego, nastawionego często na emocje.

Eugenides zresztą jak mało kto potrafi się wcielić w postaci kobiece i opisać je bardzo przekonująco. Anegdota: jakiś czas temu wybitni pisarze amerykańscy postanowili zabawić się w nieco złośliwą grę. Opisywali świat z perspektywy kobiet, żeby dowieść wszem i wobec, że takie wcielanie się, to rzecz bardzo trudna, wręcz niewykonalna, a zahaczająca często o śmieszność. Eugenides oczywiście w tej zabawie udziału nie wziął, bo najpewniej popsułby panom szyki. Wystarczy przeczytać pierwsze opowiadanie z “Nowego dowodu”, żeby się o tym przekonać.

Wystarczy też kilka tekstów, by zdać sobie sprawę, z jak dobrą książką mamy do czynienia. To, do czego inni potrzebują kilkusetstronicowych tomów, Eugenides zamyka w bardzo krótkich, zwięzłych formach. Mocnym punktem są też ich zakończenia, które nie pozwalają się od tych historii uwolnić.

Cały tom to wielka pochwała życia, ludzkiej godności i prawa do działania na własnych zasadach. Zaskakująco mroczna i smutna w swej wymowie, co tylko podkreśla wyjątkowość “Nowego dowodu” i talentu Eugenidesa. Śmiało mogę powiedzieć, że to jeden z najlepszych zbiorów opowiadań, jakie czytałem w ostatnich latach.

DO SŁUCHANIA:

Nagrobki – Granit

Nagrobki to zespół, który na pierwszy rzut oka może wydawać się żartem. Zwłaszcza, jeśli poprzestaniemy na ich początkowej twórczości. Zespół zresztą lubi sobie też z siebie żartować, nazywając czasem swóją twórczość mianem “nekropolo”. Nie o gatunki tu jednak chodzi, a o podejście do niełatwego tematu. Bo można się spierać, czy Nagrobki to bardziej punk, czy bardziej indie rock, czy coś jeszcze innego. Nie ulega jedynie wątpliwości, że mamy do czynienia z wyjątkowym zjawiskiem.

Nagrobki mówią o śmierci tak, jakby to była najzupełniej normalna rzecz na świecie, codzienność (co zresztą jest prawdą, ale mało kto ją tak przecież traktuje). Potrafią się tematem bawić, twórczo nawiązując do klasyki i wyławiając mnóstwo ciekawych smaczków. Są nie tylko sprawni muzycznie, ale i językowo. To polszczyzna, której świetnie się słucha i która doskonale trafia z przekazem. Nie każdy porwie się na odniesienia chociażby do Słowackiego, a im się to udało.

“Granit” to też świetni goście, którzy odcisnęli swoje piętno na kilku kompozycjach, czyniąc zdefiniowanie muzyki Nagrobków jeszcze trudniejszym. Mikołaj Trzaska dołożył tu i ówdzie nieco yassowej wrażliwości, swoje zrobili też genialny Olo Walicki czy Tomasz Ziętek. Dobrze wam radzę – nie przejdźcie koło tej płyty obojętnie!

J. Eugenides, Nowy dowód, Sonia Draga, Katowice 2018.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *