OFF Festival 2018 – relacja
Sierpień 9, 2018
Bob Dylan – pierwszy poeta rocka
Sierpień 19, 2018

Muzyka to nie wszystko, czyli o biografiach muzyków słów kilka

Do wszelkiego rodzaju biografii podchodzę zazwyczaj z dużą nieufnością. Wydawane za życia artysty wywiady-rzeki, autobiografie i wszelkiego rodzaju cuda często są wartościowe, ale siłą rzeczy niedokończone. Często są też prostym skokiem na kasę przygasających gwiazd. Hołduję zasadzie, że najlepsze biografie powstają dopiero kilka-kilkanaście lat po śmierci bohatera, czy zakończeniu działalności przez zespół. Jak na tym tle wypadają dwie nowe pozycje z katalogu wydawnictwa SQN: “Motörhead. Ochlejmordy i zadymiarze” Martina Popoffa i “The Most Beautiful. Moje życie z Princem” Mayte Garcii?

Prince

Książka poświęcona Prince’owi jest jego biografią tak naprawdę tylko po części, bo w dużej mierze opowiada też o jego pierwszej żonie i autorce książki oraz o historii ich związku. Trzeba brać na to poprawkę, bo fani Prince’a, którzy liczą na opowieść głównie o swoim idolu, mogą się zawieść. Pierwsze kilkadziesiąt stron to bowiem biografia Mayte, która opisując swoje dzieciństwo, płynnie prowadzi nas do dnia, gdy poznała Prince’a. Przyznaję, miałem z tym problem, bo zawsze mam w takich przypadkach wrażenie, że przy okazji sławnego męża, próbuje przypomnieć o sobie jego nieco mniej znana druga połówka. Przebrnięcie przez początek książki może być wyzwaniem, bo Mayte bardzo często koncentruje się na “ja”.

Gdy można już odnieść wrażenie, że Prince pojawi się w tej historii na chwilę, by równie szybko się ulotnić, opowieść Mayte nagle nabiera rumieńców. Przyspieszeniu ulega kariera bohaterki, a motorem napędowym tych działań jest rzecz jasna Prince, który od tego momentu pełni rolę równorzędnego bohatera książki.

Zawiodą się jednak wszyscy, którzy liczyli na dogłębny portret swojej ulubionej gwiazdy, odkrycie jakichś nieznanych wcześniej wątków i smaczków z jego twórczości. Książka Mayte nie jest rzecz jasna ich pozbawiona, ale wszystkie fakty, odkrycia i fakty przefiltrowane są przez pryzmat ich związku. Jeśli dowiadujemy się czegoś ciekawego o kulisach powstawania utworu czy trasy koncertowej, to możemy być niemal pewni, że kulisy te związane są z Mayte i jej wpływem na Prince’a. Ma to swój urok, ale i potrafi być męczące. Zwłaszcza, że dla osób jako tako zapoznanych z twórczością Prince’a, większość tych faktów i ciekawostek będzie raczej dość dobrze znanych. Nie mówiąc już o tym, że sensacyjne i ckliwe wyznania Mayte odnośnie ich związku trafiały w swoim czasie np. na łamy gazet bulwarowych.

Na pewno jest to inne podejście do tematu niż w przypadku tradycyjnych biografii. Więcej jest tutaj historii z domu, opowieści o tym, jaki Prince był prywatnie. Wiedziałem wcześniej, że był mocno wplątany w historie związane ze Świadkami Jehowy, ale dopiero wydarzenia pokazane przez Mayte uświadomiły mi, jak bardzo wpływało to na całe jego życie. Trudno czasem zrozumieć jego wybory i przekonania, ale taki już urok wielkich gwiazd – mogą robić to, na co tylko mają ochotę. Czasem cierpią przez to osoby z ich otoczenia i taką poszkodowaną była właśnie Mayte. Choć z książki przebija autentyczna miłość do Prince’a, to sporo jest też pretensji do gwiazdora, że tak,a nie inaczej pokierował swoim życiem.

Nie ma sensu rozwodzić się tutaj nad językiem czy stylem książki, bo wystarczy o nich powiedzieć, że są. To nie jest wielka literatura, ale też nikt tego nie oczekiwał. Wyciąłbym kilka nudniejszych fragmentów, ale to tak naprawdę jedyne zastrzeżenie. Mocno uśmiałem się natomiast z jednego z przypisów dodanych przez polskiego wydawcę. Wytłumaczono w nim, czym jest YMCA. Cytuję: “chrześcijańska organizacja zajmująca się rozwojem duchowym i fizycznym, bazująca na wartościach chrześcijańskich”. Zdziwiłbym się, gdyby oparto ją na buddyzmie.

Na całkowicie drugim biegunie biograficznym znajduje się natomiast książka Martina Popoffa poświęcona grupie Motörhead, a w zasadzie jej pierwszemu, klasycznemu składowi odpowiedzialnemu m.in. za słynną płytę “Ace of Spades”. Choć zamówiona przez wydawcę długo przed śmiercią muzyków, ukazała się w momencie, gdy żadnego z trzech jej bohaterów nie było już wśród nas. Tym bardziej warto na nią zwrócić uwagę, bo autorowi udało się na potrzeby książki porozmawiać z całą trójką bohaterów i to głównie ich wspomnienia składają się na biografię.

Lemmy Kilmister

Długo można by opowiadać o początkach Motörhead, ale pamiętać należy, że tych trzech muzyków zrewolucjonizowało muzykę rockową, zapoczątkowało kilka mocniejszych nurtów, a Lemmy Kilmister stał się prekursorem rytmicznego grania na gitarze basowej. Dzięki temu dorobili się statusu legendy, a żaden późniejszy skład grupy zebrany przez Lemmy’ego nie mógł się równać z tym pierwszym.

Historię spotkania tych trzech gości, ich początki, wzloty i upadki Popoff opowiada naprawdę dobrze. Narracja płynie wartko, kolejne wypowiedzi świetnie ze sobą korespondują, zwłaszcza jeśli lekturę uzupełnia się odsłuchem kolejnych płyt grupy. Dowiadujemy się m.in. skąd się wziął przydomek Lemmy’ego, dlaczego zespół nastręczał problemy tym, którzy próbowali go zaklasyfikować do jakiegoś nurtu muzycznego i gdzie tkwiła tajemnica wyjątkowych tekstów pisanych przez Kilmistera.

Teoretycznie wszystko się zgadza, w praktyce jednak książka zaczyna szybko nudzić. Nie jestem ortodoksem Motörhead, ciężko mnie nawet nazwać fanem. Znam, w miarę lubię i szanuję i to tyle.Chyba właśnie dlatego szybko poczułem przesyt lekturą. Nie imponuje mi styl życia preferowany przez członków grupy, a Popoff zdaje się nim wyraźnie zafascynowany. Opisuje imprezy, ulubione używki i rozrywki niemal na równi z dokonaniami muzycznymi i robi to w iście knajackim stylu. Cieszę się, że autor potrafi w biografii wyrazić własne zdanie na temat jakiegoś albumu, ale nazywanie go “gównianym” to rzecz, której nie akceptuję. Gdyby cytował w tym momencie, któregoś z muzyków, byłoby to ok, wyrażali się nawet gorzej. Autor powinien jednak umieć oddzielić swój styl od stylu opisywanych bohaterów.

Najbardziej jednak na odbiór całości wpłynęły pewne błędy i nieścisłości edytorskie, których możemy się dopatrzyć w polskim wydaniu. Do niechlujnego stylu Popoffa swoje dołożył też polski tłumacz, Maciej Pawlak. Nie jestem w stanie teraz ocenić, na ile tłumaczenie jest zgodne z oryginałem, ale ktoś tu ewidentnie zaliczył kilka wpadek, a głównym grzechem jest niekonsekwencja. Jeśli muzycy klną jak szewcy, to trochę dziwnie wygląda stwierdzenie jednego z nich, że skrewili. Być może tak wypowiadają się filharmonicy, ale nie tytułowi “ochlejmordy i zadymiarze”! W kilku miejscach próbował błysnąć też tłumacz, który chyba starał się napisać książkę jednocześnie nowoczesnym i adekwatnym do opisywanych realiów językiem. Stąd takie potworki jak “Janusze biznesu” czy “wytwórnia potrzebowała hajsów” wypowiadane przez jednego z muzyków. Ani nie mówiło się tak w latach 70., ani nie będzie się tak mówiło za 10 lat, więc nie rozumiem, jaki jest sens takich zabiegów. Jeśli Eddie Clarke, czyli autor tekstu o “hajsie”, może w książce kląć i wypowiadać się mało parlamentarnie, to dlaczego nie mógł powiedzieć “wytwórnia potrzebowała je***nego szmalu”? Bardziej by to pasowało i oddawało klimat epoki.

Nowe propozycje wydawnictwa SQN to z pewnością wartościowe tytuły dla fanów Prince’a i Motörhead, jednak trzeba brać poprawkę na fakt, że każda z nich napisana jest dość specyficznie. Byłem przekonany, że bardziej przypasuje mi propozycja Popoffa, jednak ku mojemu zdumieniu lepiej czytało mi się opowieść Mayte Garcii. Choć była nieco pretensjonalna, to jednak wydaje się szczera, w przeciwieństwie do zbyt mocno “przefajnowanego” Popoffa. Jako lekturę dla niewtajemniczonych znacznie bardziej polecam historię Prince’a. Z Motörhead wytrwają raczej tylko zagorzali fani. Co jednak najważniejsze, o żadnej z tych książek nie mogę raczej powiedzieć, żeby była skokiem na kasę.

DO SŁUCHANIA:

Motörhead – Ace of Spades

Prince – Purple Rain

Dziś bez zbędnych wstępów i gadania – zapraszam na solidną porcję klasyki. Zwłaszcza, jeśli z omawianymi artystami nie mieliście zbyt dużo do czynienia, warto zacząć od tych albumów. O innych wartych uwagi dowiecie się z książek 🙂

M. Garcia, The Most Beautiful. Moje życie z Princem, Wydawnictwo SQN, Kraków 2018.

M. Popoff, Motörhead. Ochlejmordy i zadymiarze, Wydawnictwo SQN, Kraków 2018.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *